środa, 21 grudnia 2011

Świąteczny spacer

Ze świąteczną kawą w dłoni wybraliśmy się na tradycyjny spacer wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia, obejrzeć tegoroczną iluminację.

Po drodze zajrzeliśmy do Pana Prezydenta...




... poczyniliśmy ciekawe (?) eksperymenty fotograficzne z zoomowaniem...




... zajrzeliśmy na Rynek Starego Miasta, gdzie rozłożyły się stragany z rękodziełem...




...i posłuchaliśmy kolęd w wykonaniu kwartetu Mikołajów ;-)


środa, 9 listopada 2011

Kaczka z pigwą

W niedzielę gościliśmy u przyjaciół. Podzieliliśmy się zadaniami - oni mieli przygotować kaczkę, a my dodatek do niej w postaci pigwy. I oto, co nam wyszło (ja korzystałam z tego przepisu).

Kaczka w sosie miodowo-musztardowym z aromatyczną pigwąna 4 osoby

4 piersi kaczki
łyżka miodu
2-3 łyżeczki musztardy
sól, pieprz

2 duże pigwy
około szklanki białego wytrawnego wina
kawałek kory cynamonu
kilka gwiazdek anyżu
skórka z jednej cytryny
cukier brązowy

Pigwę pokroić na ósemki, obrać ze skórki i usunąć gniazda nasienne. Do rondelka wlać wino, dodać cukier brązowy (do smaku, sos powinien być raczej słodki, jako że pigwa jest kwaśna), anyż, cynamon i skórkę z wyszorowanej wcześniej i sparzonej cytryny. Kiedy całość się zagotuje, wrzucić kawałki pigwy i dusić aż zmięknie, a sos zgęstnieje.

Kaczkę okroić z nadmiaru skóry, posolić i popieprzyć. Podsmażać na patelni po 6 minut z każdej strony, po czym owinąć w folię aluminiową i włożyć na kilka minut do nagrzanego pieca (nie trzymać jej zbyt długo, żeby nie zrobiła się twarda). Do pozostałego na patelni sosu dodać miód i musztardę (najlepiej dwa-trzy różne rodzaje, w tym jeden z gorczycą).

Podawać kaczkę z pigwą, polaną sosem miodowo-musztardowym, w towarzystwie pieczonych ziemniaków lub podpiekanej bagietki. Pycha!



sobota, 22 października 2011

Brutti e coccomeroni

Czyli nieco zmodyfikowana wersja tradycyjnych włoskich ciasteczek brutti ma buoni. Każdemu w pewnym momencie zdarza się, że przy gotowaniu różnych smakowitości (u mnie tym razem było to creme anglaise do ciasta drożdżowego z dynią) zostają białka jajek. Wyrzucić szkoda, więc najlepiej wykorzystać. Na białkach właśnie opiera się ten przepis. Oryginalnie zamiast wiórków kokosowych dodaje się mielone migdały i cynamon, ja dodawałam też mielone orzechy, ale co zrobić, kiedy akurat nie mamy ich pod ręką? Proste - zmodyfikować przepis ;-).

Brutti e cocomeroni
5 białek jajka
ok. 5-6 łyżeczek cukru pudru
wiórki kokosowe

Białka ubić na sztywną pianę, dodać cukier puder i wiórki. Masę przełożyć do garnka i zaparzać na małym ogniu - czyli podgrzewać aż stanie się bardziej zbita (powinna odchodzić od brzegów garnka, ale ja raczej czekam, aż zrobi się po prostu gęściejsza). Blachę do pieczenia wyłożyć papierem, łyżką formować na niej nieregularnego kształtu ciasteczka. Piec 30 min w 150 stopniach. Przed zdjęciem z blachy trzeba poczekać aż ostygną, będą wtedy sztywniejsze.


środa, 19 października 2011

Figa c.d.

Tym razem w innej odsłonie. Jako że lubię wszelkie sałatki na słodko (tu pewnie wielu osobom włos się na głowie jeży ;-), postanowiłam znaleźć sposób na taką, w której można by umieścić figę - po przekrojeniu ma tak piękne wnętrze, że warto to zrobić chociaż z tego powodu. No i wymyśliłam.

Sałatka z figą i fetą
na 4 osoby

główka sałaty
1 opak. "fety "
2 figi
1 gruszka
garść pestek dyni lub orzechów, garść żurawiny
olej z orzechów włoskich (lub oliwa)
sok z połowy cytryny
skórka z połowy cytryny
łyżeczka syropu klonowego

Sałatę umyć, rozłożyć na talerze, posypać pokrojonymi w kostkę fetą i gruszką, orzechami i żurawiną. Na wierzchu ułożyć plastry figi. Przygotować sos z oleju, cytryny i syropu klonowego - ważne, żeby był kwaskowaty, z nutą słodyczy od syropu klonowego. Można użyć też oliwy, ale olej jest o wiele delikatniejszy i dużo lepiej podkreśla aromat cytryny, który z kolei doskonale łączy się z fetą. Całość ma niezwykle delikatny i harmonijny smak. My się rozpłynęliśmy ... ;-)


piątek, 14 października 2011

czwartek, 6 października 2011

Figa, ale nie z makiem

Czyli co zjeść na przepyszne drugie śniadanie. Znakomitą kanapkę z twarożkiem śmietankowym, konfiturą i figą. Z własnoręcznie robionego na zakwasie chleba z dodatkiem migdałów, pestek dyni i słonecznika, żurawiny, suszonych śliwek i wszystkiego, co akurat wpadło w ręce.

W oryginalnym przepisie wygląda to nieco inaczej, konfitura jest morelowa, ale ja postanowiłam wykorzystać tę okazję, żeby podzielić się przepisem na dość nietypową konfiturę z... cukinii. Przepis dostałam od Cioci A. z Francji, ale tak naprawdę nie wiem ile ma wspólnego z oryginałem, bo oczywiście zgubiłam karteczkę, na której go zapisałam i odtwarzałam z pamięci.

Konfitura z cukinii
Małe cukinie
Cukier
Kilka jabłek
Listki mięty

Cukinie zetrzeć na tarce, wrzucić na patelnię, zasypać cukrem i smażyć, koniecznie na dużym ogniu (żeby sok szybko odparował i cukinia nie ugotowała się w nim). Jabłka w całości pokroić na kawałki, wrzucić do garnuszka, zalać małą ilością wody i gotować aż zmiękną. Przetrzeć je przez sitko bezpośrednio na patelnię, dodać sok z jabłek, kilka listków mięty (jeśli ktoś lubi).

Taka konfitura - słodka, ale jednocześnie kwaskowata przez dodatek jabłek, orzeźwiająca dzięki mięcie - bardzo dobrze komponuje się z figą, a jak wygląda...




niedziela, 2 października 2011

czwartek, 1 września 2011

Sernik kokosowy na zimno


Lato kończy się nieubłaganie, ale na straganach znajdziemy jeszcze słodkie maliny, grzejące się w coraz chłodniejszych promieniach słońca.

Jest więc to ostatni moment na zrobienie znakomitego - i niezwykle prostego - deseru. Sernik kokosowy na zimno. Szybko, łatwo, przyjemnie i bardzo smacznie. Oryginał tu, a moje wykonanie poniżej.

Sernik kokosowy na zimno
  • Opakowanie ciasteczek digestive (225 g)
  • 100 g masła
  • 0,5 kg sera mielonego do serników
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • niecałe pół szklanki cukru
  • 3 czubate łyżki żelatyny
  • owoce - maliny, jagody...
Masło roztopić, połączyć z dobrze pokruszonymi ciasteczkami i wyłożyć masą dno formy.

Ser wymieszać z 2/3 puszki mleka kokosowego i z cukrem. Pozostałe 1/3 puszki zagotować, zdjąć z ognia i dodać namoczoną w zimnej wodzie żelatynę. Połączyć obie masy. Wyłożyć na spód z ciasteczek, z wierzchu posypać owocami i wstawić na 4 h do lodówki.




wtorek, 30 sierpnia 2011

Virgin Mojito


To już być może jeden z ostatnich w tym roku weekendów, kiedy usiądziemy sobie na tarasie lub w ogrodzie i najdzie nas ochota na coś orzeźwiającego. Trzeba więc koniecznie to wykorzystać!

Przedstawiam zatem mój (i E. Hemingway'a) ulubiony drink - mojito. Z konieczności w wersji bezalkoholowej ;-).

Dziewicze Mojito

limonka
mięta
brązowy cukier
schłodzona woda gazowana
schłodzony sprite
kruszony lód
leżaki
zieleń dookoła

Limonkę należy umyć dokładnie i sparzyć, po czym pokroić na kawałki. Na dno szklanki wsypać łyżeczkę brązowego cukru, wrzucić limonkę, sporo mięty (nieduża garść na większą szklankę) oraz kruszony lód. Wlać 2/3 sprite'a i dopełnić wodą.

Następnie należy wyciągnąć się na leżaku i sącząc drinka wyobrażać sobie, że jesteśmy na Kubie, a przejeżdżający w oddali samochód to szum pobliskiego morza...




poniedziałek, 18 lipca 2011

Nietypowa latte

Coś zamiast kawy do porannej lektury? Jak najbardziej - mrożona latte rooibos!

Potrzebujemy herbaty rooibos (zwykłej lub aromatyzowanej), trochę syropu do kawy (ja akurat mam w domu karmelowy), mleko i kostki lodu. Na dno szklanki wlewamy trochę syropu, dolewamy mleka, a na samą górę bardzo mocną, zaparzoną wcześniej i schłodzoną herbatę. Bardzo odświeżające!


środa, 6 lipca 2011

Na Warmii

Warmia to dla mnie jeden z najpiękniejszych zakątków Polski. Niewiele może się równać z jej rzeźbionymi jęzorami lodowców krajobrazami - pagórkami i dolinami, mrocznymi lasami i odpoczywającymi w ich cieniu bagnami, nieboskłonem odbijającym się w taflach jezior - a przede wszystkim dobrze rozumianą swojskością, poczuciem, że oto jestem na swoim miejscu.

Warmię najlepiej przemierzać pieszo lub rowerem, żeby móc wdychać jej zapachy, wsłuchiwać się w muzykę niezmordowanych świerszczy, czuć ciepło ziemi i chłód traw. A ona zawsze uraczy nas jakąś niespodzianką, wyłaniającą się zza zakrętu, kiedy pędzimy przed siebie bez planu i mapy. Hej, przygodo!



poniedziałek, 4 lipca 2011

Droga Napoleona

Najkrótszy sposób, żeby dostać się z Lazurowego Wybrzeża na północ Francji (w naszym przypadku - do Paryża). Majestatyczne góry, piękne widoki i... czające się wokół niebezpieczeństwa. Po pierwsze na licznych ostrych i wąskich zakrętach, a po drugie - w przydrożnych hotelach...




Tak, tak, to historia niczym żywcem wyjęta z "Psychozy" Hitchcocka... Po kilku bezskutecznych próbach znalezienia noclegu we Frejus i Grasse ruszyliśmy w góry przekonani, że będziemy musieli pokonać krętą Drogę Napoleona nocą. Zrezygnowani, spróbowaliśmy w ostatnim hotelu - "Relais de Napoleon". Uchylam drzwi (słyszycie to skrzypienie?), wokół ciemno, widać tylko słaby poblask telewizora. Wsuwam jedną stopę do środka. Cisza. Nagle, zupełnie niespodziewanie, coś rzuca się na mnie z trzepotem i wgryza w mały palec u nogi. Zaczynam krzyczeć jakby mnie ze skóry obdzierano, zapalają się światła i... okazuje się, że to papuga! Kolejna rada dla podróżujących po Francji - poszukując noclegu zamiast japonek zakładajcie ciężkie, wojskowe buty ;-).




piątek, 10 czerwca 2011

Koty



Kochane, śmieszne, rozbrajające, mięciutkie, czułe, humorzaste, zbierające koktajl zapachów (różnych!) na swoim futerku...

Jeden, w którego istnienie niejednokrotnie wątpiono...




... i jeden, którego istnienia nie da się nie zauważyć ;-)


środa, 8 czerwca 2011

Szparagi po raz ostatni

Po raz ostatni, bo jadłam ich ostatnio tyle, że mam już serdecznie dość :-). Na szparagowe pożegnanie podaję więc przepis, będący wariacją poprzedniego - moim zdaniem najbardziej udany. Jednym słowem - hit sezonu.

Poniższe proporcje są na nieco większą tartę o średnicy ok. 27 cm. Na tartę mniejszą, taką jak na zdjęciach (o średnicy 23 cm) dałam mniej więcej 2/3 składników z przepisu.

Przepis na tartę szparagową

- opakowanie ciasta francuskiego (niecałe) lub ciasto kruche jak w tym przepisie (patrz niżej)
- 6 jajek
- 1/2 szklanki śmietanki 30%
- niecały pęczek zielonych szparagów
- ok 60 g surowej, podwędzanej szynki
- tymianek
- sól, pieprz
- oliwa truflowa

Formę do tart wyłożyć ciastem francuskim, ponakłuwać widelcem, podpiec ok 15-20 min w 200C aż się zrumieni. Całe jajka wymieszać ze śmietanką i pokrojoną w paski szynką, posolić niecałą łyżeczkę, trochę popieprzyć. Dodać około łyżeczki suszonego lub świeżego tymianku. Szparagi umyć, odłamać końce, odkroić główki z kawałkiem łodygi (żeby wyglądały dekoracyjnie), a resztę pokroić w niezbyt cienkie plasterki. Plasterki dodać do masy jajecznej, wylać na podpieczone ciasto, na wierzchu ułożyć główki szparagów. Piec ok 25 min w 200C, aż masa się zetnie. Następnie amatorzy oliwy truflowej mogą skropić nią swój kawałek tarty ;-).

Proste, łatwe i przyjemne, a jakie smaczne!

P.S. W tej chwili robię tę tartę  ze spodem z ciasta kruchego jak tutaj. Ciasta wychodzi trochę za dużo jak na taką formę, dzielę więc i resztę zamrażam. Spód podpiekam przez 20 minut w 190 stopniach, a dalej jak powyżej.

 




środa, 25 maja 2011

Szparagi raz jeszcze

Czyli co zrobić ze zdrewniałymi końcówkami szparagów, które odłamaliśmy w poprzednim przepisie. Najprościej chyba zrobić z nich... zupę.

Zupa szparagowa (na 2 osoby)

- kilka ziemniaków
- odłamane końcówki z całego pęczka szparagów
- 1/2 czerwonej cebuli
- kostka rosołowa
- łyżka mascarpone
- tymianek
- sól, pieprz
- ulubiony ser o ostrzejszym smaku
- ew. oliwa truflowa


Cebulę należy drobniutko pokroić i zeszklić na oliwie. Na to wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki, podsmażać chwile, po czym zalać wodą tak, żeby przykryła. Końcówki szparagów okroić z najtwardszych części i obrać. Pokroić na kawałki i wrzucić do zupy. Dodać kostkę rosołową i gotować, aż ziemniaki zmiękną.

Zmiksować dokładnie zupę, dodać łyżkę mascarpone, doprawić solą, pieprzem i tymiankiem do smaku (nie miałam świeżego, więc wrzuciłam suszony). Następnie (niestety) trzeba ją przetrzeć przez sito - inaczej będziemy pluli włóknami ze szparagów dalej, niż widzimy. Jeśli używamy szparagów zielonych, nie ma potrzeby przecierania.

Wyłożyć do miseczek (można dodać grzanki), posypać serem i ew. skropić oliwą truflową. W sam raz na słoneczny (bardzo słoneczny, jak widać na zdjęciu poniżej), ale chłodny dzień ;-).


wtorek, 24 maja 2011

Ach te zachody, te słońc korowody...



Czyli kolejna wizyta nad naszym Bałtykiem. Tym razem w poszukiwaniu drewnianych falochronów.

Falochronów wprawdzie w Jastrzębiej Górze nie znalazłam (ponoć są w Mielnie), ale natura uraczyła mnie przepięknym spektaklem w postaci słońca zachodzącego na bezchmurnym niebie...





I po raz kolejny konstatacja - jeśli polskie morze to TYLKO poza sezonem...


poniedziałek, 23 maja 2011

Szparagi... i inne smakołyki



... albo inaczej czyszczenie lodówki ;-). Miałam w domu 6 szparagów (pozostałość po mniej udanej próbie poprzedniego dnia), resztkę ciasta francuskiego, trochę śmietanki, chwilę czasu, pomysł... I tak oto powstały szparagi zapiekane na cieście francuskim z tymiankiem (oraz muffinki bananowo-marchewkowe, ale o tym nieco niżej). Słowem, doskonała okazja, żeby po raz kolejny wykorzystać nowe ramekiny ;-).

Szparagi na cieście francuskim z tymiankiem (4 porcje)

- trochę ciasta francuskiego (ja wiem? może z 1/4 opakowania?)
- 6 białych szparagów
- ok. 1/4 szklanki śmietanki kremówki
- 2 jajka
- ok. 40 g sera typu manchego (może być też parmezan)
- ok. łyżka świeżego tymianku

Ciastem wyłożyć ramekiny, ponakłuwać je widelcem i wstawić na piekarnika nagrzanego do 200C na około 15 min, żeby się zrumieniło. Szparagi umyć, złamać (chwycić za dwa końce i wygiąć, złamią się same w odpowiednim miejscu) i cienko obrać. Pokroić na plasterki (nie za cienkie, ok 3 mm), główki z kawałkiem łodygi zostawić.

Jajka roztrzepać ze śmietanką, dodać starty na najgrubszej tarce ser, tymianek, szparagi (bez główek), posolić, popieprzyć. Wyłożyć masę do miseczek, na wierzchu układając główki. Zapiekać w 200C około 15-20 min.

Myślę, że dobrze byłoby dodać do tego jeszcze pokrojoną w paski szynkę - najlepiej surową, ale z tych łagodnych, żeby nie zdominowała smakiem szparagów. Wydaje mi się, że szynka zwykła również mogłaby zdać egzamin.

Kiedy dalej przeglądałam lodówkę, moje oko zahaczyło o porzucone banany i jedną marchewkę. Ponieważ nie lubię wyrzucać jedzenia, zrobiłam:

Muffinki bananowo-marchewkowe

- 70 g masła
- 1/3 szkl. cukru
- cukier waniliowy
- 1 jajko
- niecała szklanka mąki
- 1/4 szkl. mleka
- łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 marchewka
- 2 bardzo, bardzo dojrzałe banany

Masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę mikserem. Można użyć oleju, ale ja za takimi muffinkami nie przepadam. Dodać jajka, po czym dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem na zmianę z mlekiem. Zetrzeć marchewkę na najgrubszej tarce, dodać połamane banany i zmiksować wszystko razem (banany częściowo się rozpadną). Wyłożyć do foremek na muffinki, wypełniając je do 2/3 wysokości i piec ok. 25 min w 180C po czym dopiec jeszcze ok. 5 min w 160C.

Muffinki będą bardzo wilgotne, przez niezmiksowane kawałki bananów, które się po prostu rozpuszczą. Najlepsze jeszcze ciepłe ze szklanką zimnego mleka!


środa, 18 maja 2011

Rabarbar c.d.

Czyli jak poszłam za ciosem, wykorzystując jednocześnie niedawno nabyte za śmieszną cenę miseczki do zapiekania. A że zjechali się goście z zagranicy, trzeba było ich godnie przyjąć ;-).



Podobne crumble robiłam już wcześniej, z tym, że używałam do tego tylko mrożonych owoców: truskawek i wiśni. Zainspirowana przepisem na placek z rabarbarem, postanowiłam zmienić nieco skład - i tak wyszło mi crumble z truskawkami i rabarbarem.

Przepis na crumble z truskawkami i rabarbarem (na 6 porcji)

- duża garść mrożonych truskawek (większa część opakowania)
- dwie średnie laski (excusez le mot) rabarbaru
- kilka suszonych fig
- trochę miodu
- cukier brązowy
- schłodzone masło
- mąka

Truskawki, rabarbar i figi pokroić, wymieszać z mniej więcej łyżką miodu i kilkoma łyżkami cukru. Włożyć do miseczek. Z masła, mąki i cukru (proporcje na oko niestety) zrobić kruszonkę i posypać nią owoce.

Zapiekać około 25 minut w 180 stopniach (kruszonka musi się zrumienić). Nie ma potrzeby dodawania do owoców mąki ziemniaczanej, ponieważ owocowy sos gęstnieje samoistnie.



A skoro już jesteśmy przy truskawkach, to chciałabym zauważyć, że właśnie pojawiły się na straganach świeże, czerwone i ponoć lokalne (nie żadne tam chorwackie czy kaszubskie)! Uwielbiam je w każdej postaci, więc polecam również przygotowywanie z nich sałatek. Wystarczy kilka liści sałaty, kilka truskawek, nieco oliwy lub (jeszcze lepiej) oleju orzechowego, trochę kremu balsamicznego dla smaku i ozdoby oraz wszelkie dodatki, jakie tylko przyjdą Wam do głowy: musli, grubo starty parmezan, pestki dyni, żurawina... Jak mawia moja sąsiadka: "Hulaj dusza bez kontusza!" ;-)