piątek, 25 sierpnia 2017

Żeberka jagnięce i chutney morelowo-brzoskwiniowy

Z Włoch przywiozłam sobie parę gazetek kulinarnych - to podwójna korzyść, bo i język od strony kulinarnej trochę podszkolę, i zdobędę trochę nowych przepisów. Dzisiejszy pochodzi z gazetki "La Cucina Italiana", który ponoć ukazuje się od 1929 r.  Traf chciał, że kiedy wyjechaliśmy rodzinnie na Warmię, moja Mama wzięła ze sobą żeberka jagnięce, a ja tę właśnie gazetkę. A tam.... Przepis na chutney z moreli! Do żeberek! To nie mógł być przypadek :-)

Przepis trochę na ostatnią chwilę - morele już się kończą - ale najbliższy weekend ma być piękny, więc zapraszajcie gości i częstujcie ich!

P.S. Przepis na marynatę do żeberek jagnięcych - autorstwa mojego niezawodnego w tych sprawach męża - został przez nas sprawdzony również do żeberek wieprzowych, pasuje znakomicie! Do moreli można zaś dodać brzoskwini lub je nimi zastąpić - to również sprawdzone :-)

Żeberka jagnięce (na 4 osoby) 

Marynata
  •  1,5 kg żeberek jagnięcych lub wieprzowych
  • ok. 1 łyżki soli
  • 4 ząbki czosnku
  • 4 łyżki sosu sojowego 
  • 4 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka ostrej papryki
  • 2 łyżeczki suszonego lub 2 gałązki świeżego rozmarynu, posiekane
  • 3 łyżki miodu
  • olej lub oliwa
Chutney
  •  500 g moreli i/lub brzoskwiń
  • 100 g czerwonej cebuli
  • 2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • ew. małe peperoncino (nie dodawałam, bo akurat nie miałam) 
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • sól
Przygotować marynatę (najlepiej dzień wcześniej), natrzeć żeberka podzielone na kawałki i wstawić do lodówki. Trzeba pamiętać, że powinno się je wyjąć do temperatury pokojowej około pół godziny przed przygotowaniem. Polecam piec je w piecu, na kratce lub w naczyniu żaroodpornym ok. 1 h, w temperaturze 200 stopni - to moja praktyka, chociaż w gazetce podają, że ichnie żeberka wieprzowe należy piec 18-20 minut w temperaturze 220 stopni. Jeśli będą twardawe, trzeba je piec nieco dłużej. Grill niestety odpada, bo przez dodatek miodu po prostu się na nim spalą.

W międzyczasie przygotować sos - wyjąć pestki z moreli, pokroić je na kawałki. Obrać cebulę, posiekać ją i zeszklić na oliwie w rondelku (około 4-5 minut), po czym dodać 2 łyżeczki cukru trzcinowego, kawałki moreli, i ew. peperoncino przekrojoną na pół, ocet balsamiczny i sporą szczyptę soli. Dusić na średnim ogniu przez około 15 minut, aż morele się rozpadną.

Podawać żeberka w towarzystwie sosu. O Mamma mia!
 


sobota, 29 lipca 2017

Vitello tonnato czyli cielęcina w sosie z tuńczyka

Pamiętam stare czasy, kiedy to pan, nazwijmy go Malinowski, przynosił do mojej Babci cielęcinę ze wsi dla całej rodziny. Rarytasik, jak mawiano, chociaż ja nigdy za młodu cielęciny nie lubiłam. Co innego jednak vitello tonnato, włoski specjał, który po prostu uwielbiam! A ponieważ mój Tata "załatwił" kawałek cielęciny (gdzie? od kogo? czyżby pan Malinowski...?), a my właśnie wróciliśmy z Włoch i nie możemy się chwilowo w polskiej rzeczywistości odnaleźć - vitello tonnato to był tak zwany must :-).

Najpierw należy przygotować pieczeń jagnięcą - ja zrobiłam ją wg. przepisu Ewy Wachowicz - wydał mi się dość ciekawy, no i cielęcina miała być nie tylko do vitello, ale i na obiad i na kanapki. Potem mój mąż przygotował sos na bazie przepisu Roberta Makłowicza. Poszliśmy nieco na skróty, wykorzystując gotowy majonez, a wyglądało to tak (proponuję nieco mniejszą ilość niż podana :-)):

 Vitello tonnato
  • około 200 ml majonezu
  • 100 g tuńczyka 
  • 2 drobno posiekane filety z anchois
  • 2  łyżki posiekanych kaparów
  • sól i  ew. sok z cytryny do smaku
Składniki sosu zmiksować i podawać na plastrach pieczonej cielęciny. Semplicissimo!



 

wtorek, 4 lipca 2017

Ciasto ze spodem z orzechów i bakalii, czekoladą, bitą śmietaną kokosową i owocami

Przepis wyjątkowo wypróbowany - raz z koleżanką (nie chcę nawet wspominać co dodałyśmy do kokosowego mleka), potem kolejny raz, co to śmietana kokosowa postanowiła się nie ubić i pozostała w stanie półpłynnym, i na koniec - ciasto idealne. Odpowiednio dobrane orzechy, schłodzone i dobrze ubite mleko kokosowe, warstwa ciemnej czekolady oraz owoce. Nie powiem, że mało kaloryczne, ale na pewno zdrowe :-). 

Ciasto orzechowo-bakaliowe z bitą śmietaną kokosową
  • 300 g różnych orzechów/pestek (np. 100 g słonecznika, 100 g dyni, 100 g orzechów włoskich)
  • 100 g rodzynek, do namoczenia we wrzątku
  • 100 g świeżych daktyli (jeśli nie są świeże też trzeba je namoczyć; waga będzie inna, ale może pomoże informacja, że świeżych dałam 10 sztuk)
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 1 puszka schłodzonego mleka kokosowego (i agar albo żelatyna na podorędziu, tak na wszelki wypadek)
  • trochę ksylitolu do posłodzenia bitej śmietany
  • owoce
  • olej kokosowy do wysmarowania formy
Namoczyć rodzynki (i ewentualnie daktyle) kilkanaście minut we wrzątku. Potem taką wodę można wykorzystać do posłodzenia czegoś. Wrzucić do blendera razem z orzechami i zmiksować. Masa nie powinna być sypka, tylko lepiąca się. W razie czego trzeba dodać jeszcze trochę rodzynek lub daktyli.

Formę o średnicy 29 cm wysmarować olejem kokosowym, wyłożyć masą orzechowo-bakaliową i wstawić do lodówki. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej (można dodać 1 łyżkę oleju kokosowego nierafinowanego) i wyłożyć na spód, po czym wstawić do lodówki.

Schłodzone mleko ubić, dodając ksylitol. Moje doświadczenia są takie, że ubija się zarówno ta twarda część, jeśli wydzieli się z mleka (tak ubijałam do owoców z "bitą śmietaną") jaki całe mleko, jeśli ta twarda część się nie wydzieli (tak było w przypadku ciasta). Na wszelki wypadek warto jednak mieć pod ręką żelatynę lub agar, żeby nie było plamy :-). Ubitą śmietanę wyłożyć na spód, udekorować owocami, wstawić do lodówki i podawać schłodzone. 


piątek, 9 czerwca 2017

Zielone lody miętowe z matcha

Od dawna chciałam zrobić lody z matcha - czyli zieloną herbatą w proszku o wielu prozdrowotnych właściwościach. Klasycznie, żeby się nie narobić, miałam zamiar dodać ją po prostu do bananów, zmiksować i już. Problem polega niestety tylko na tym, że matcha ma dość intensywny smak i po dodaniu dosłownie łyżeczki-dwóch (na ok. 2 lub 3 banany, już nie pamiętam) zrobiło się niezbyt smacznie. Ja jednak tak łatwo się nie poddaję :-). Prowadzona kulinarną stroną mocy najpierw skierowałam kroki w stronę doniczki z miętą, a jak to nie pomogło, ręka sama sięgnęła po otwarty do obiadu (przepis stary, aje jary :-) ) kartonik z mlekiem kokosowym. Nie muszę Wam chyba mówić, że skoro zrobiłam zdjęcia i umieszczam przepis tutaj, to znaczy, że było dobre :-)

Ponieważ robiłam przepis z podmrożonych przez ok. 4 h bananów, część dałam do foremek na lody, żeby się porządnie zamroziła, a część wstawiłam jeszcze na moment do zamrażarki w pucharkach i podałam na deser, co i Wam polecam.

Zielone lody miętowe z matcha
  • banany (2-3 sztuki)
  • proszek matcha (polecam dodawać powoli do smaku)
  • kilka listków mięty (j.w.)
  • chlust mleka kokosowego
Banany podmrozić ok. 4 h, a potem zmiksować z pozostałymi składnikami. Podawać jak wyżej :-).




czwartek, 8 czerwca 2017

Spaghetti ze szparagami, łososiem wędzonym i kozim serem

Są pewne połączenia, które zawsze się sprawdzają. Wśród nich pary: szparagi-łosoś wędzony oraz łosoś wędzony-kozi ser. Dorabiam oczywiście teraz teorię do mojego dania, a prawda jest taka, że po prostu trzeba było opróżnić nieco lodówkę, bo jeszcze dzień-dwa i szparagi wyszłyby z niej na własnych nogach. Przyznam, że tak gotować lubię najbardziej. Dajcie mi trzy* składniki, a zrobię z nich obiad :-).

P.S. Czy ja wspominałam ostatnio coś o niejedzeniu makaronu? Tak, ale ten jest kukurydziany :-)

* no dobra, tym razem siedem, nie licząc soli i pieprzu.

Spaghetti ze szparagami, łososiem wędzonym i kozim serem (na 2 osoby)
  • ok. 10-12 zielonych szparagów
  • ok. 50 g łososia wędzonego (tylko nie norweskiego!)
  • ok. 150 ml śmietanki owsianej (lub zwykłej)
  • świeży tymianek
  • spaghetti kukurydziane lub zwykłe (ZAWSZE daję na oko)
  • świeży kozi ser do posypania
  • łyżka masła
  • sól, pieprz 
Szparagi umyć, odłamać zdrewniałe końce i pokroić w plasterki (kilka główek można zostawić do dekoracji). Podsmażyć wszystko na maśle, aż szparagi trochę zmiękną. Dodać porwanego na kawałki łososia i podsmażać dalej parę minut. Wyjąć co bardziej miękkie główki szparagów i odłożyć na bok. Wlać śmietankę, dodać sól, pieprz i tymianek do smaku - uwaga, bo łosoś jest słony! Zredukować trochę sos, w międzyczasie wstawić makaron. Ugotowany makaron przełożyć na patelnię z sosem, wymieszać i podawać, posypane kozim serem i udekorowane główkami szparagów (ja nie wymieszałam, ale sztuka robienia zdjęć wymaga poświęceń :-) ).


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Koktajl czekoladowo-orzechowy z tahini

Muszę się pochwalić, bo jestem dziś z siebie wyjątkowo dumna. Otóż, zrobiłam sobie doroczne badania krwi i... cukier, który do tej pory miałam nieco zbyt wysoki, wrócił do normy i to dobrze poniżej górnego limitu. A wszytko to niewątpliwie jest zasługą zmiany odżywiania. Nie była zbyt duża, bo wcześniej też nie piliśmy soków i nie jedliśmy słodkich jogurtów ani przetworzonej żywności, ale wystarczyła :-). Cukier biały wyrzuciłam z diety w ogóle, zastępując go syropem z agawy i ksylitolem, ale generalnie też je ograniczając. Unikam bananów i winogron, białej mąki, makaron jemy dużo rzadziej... Co zresztą widać, jeśli prześledzić wpisy na niniejszym blogu :-). No i udało się!

W związku z tym postanowiłam zaszaleć i wręczyć sobie samej nagrodę w postaci przepysznego koktajlu. Przepis znalazłam w wydaniu specjalnym magazynku Kuchnia, pt. "Koktajle" pod nazwą "Kakaowy z tahini" :-). Zastąpiłam tylko 150 ml (!) śmietany kremówki kilkoma łyżkami śmietanki owsianej. Powiem tak: ambrozja!

Koktajl czekoladowo-orzechowy z tahini (3-4 porcje)
  • 2 dojrzałe banany
  • 2 łyżki tahini
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • 3-4 łyżki naturalnego kakao
  • 500 ml mleka orzechowego (ja dałam ryżowe)
  • kilka łyżek śmietanki owsianej (można się bez niej spokojnie obyć - po prawdzie najpierw zmiksowałam, a potem przeczytałam jak należy to zrobić :-) )
Banany obrać, pokroić na kawałki i podmrozić 2 godziny. Zmiksować wszystko. W przepisie oryginalnym śmietanę kremówkę należy ubić i napełnić szklankę na przemian bitą śmietaną i koktajlem, ale intuicja mówi mi, że mogłabym od tego umrzeć :-)


piątek, 2 czerwca 2017

Krab w court bouillon

Court bouillon używa się do gotowania ryb i owoców morza - jest to, krótko mówiąc bulion aromatyzowany warzywami i ziołami, które podkreślają ich smak i sprawiają, że ich mięso staje się bardziej aromatyczne. Przepisów jest kilka, ale ja wybrałam taki, który najlepiej pasował do kraba, którego musiałam ugotować. 

Tu muszę niestety zaznaczyć, że krab powinien być żywy. Czasem, przechowywany w chłodzie, "hibernuje", ale po kilku minutach powinien zacząć się ruszać. W każdym razie sflaczały krab raczej już nie żyje. Jeśli przejdzie do krainy wiecznych łowów przed gotowaniem, a wiemy, że jest świeży - jak to się stało w moim przypadku, uff - to nic nie szkodzi, możemy spokojnie go zjeść.

Mięso z kraba znajduje się głównie w szczypcach - żeby je wyciągnąć, można użyć dziadka do orzechów oraz takiego specjalnego, cienkiego narzędzia z haczykiem na końcu. Ja narzędzia tego nie posiadam, ale poradziłam sobie widelczykiem do ciasta i nożem do steków :-). Mięso można dodać do sałatki, albo wymieszać z odrobiną majonezu (ja miała francuski, pychota!) i podać na kanapce.

No, ale najpierw trzeba ugotować...

Court bouillon
  • garnek wody
  • kilka gałązek zielonej pietruszki
  • kilka gałązek świeżego tymianku 
  • parę ziarnek czarnego pieprzu
  • parę ziarnek anyżu (można też dodać goździka)
  • 2-3 listki laurowe
  • dobry chlust białego wytrawnego wina
  • pół cytryny, wyszorowanej i pokrojonej w plasterki
  • kawałek pora, pokrojonego w plasterki
  • 1 marchewka pokrojona w plasterki
  • trochę soli
 
 Zioła związać sznureczkiem lub włożyć do specjalnego woreczka. Dodać resztę składników, zagotować wodę. Kraba włożyć do wody i docisnąć, żeby od razu zaczął się gotować. Gotować przez 10 minut, potem wyłączyć gaz i zostawić jeszcze na 10 minut. Dostudzić w temperaturze pokojowej.

Naprawdę, z tym majonezem na kanapce.... Mniam!