piątek, 10 czerwca 2011

Koty



Kochane, śmieszne, rozbrajające, mięciutkie, czułe, humorzaste, zbierające koktajl zapachów (różnych!) na swoim futerku...

Jeden, w którego istnienie niejednokrotnie wątpiono...




... i jeden, którego istnienia nie da się nie zauważyć ;-)


środa, 8 czerwca 2011

Szparagi po raz ostatni

Po raz ostatni, bo jadłam ich ostatnio tyle, że mam już serdecznie dość :-). Na szparagowe pożegnanie podaję więc przepis, będący wariacją poprzedniego - moim zdaniem najbardziej udany. Jednym słowem - hit sezonu.

Poniższe proporcje są na nieco większą tartę o średnicy ok. 27 cm. Na tartę mniejszą, taką jak na zdjęciach (o średnicy 23 cm) dałam mniej więcej 2/3 składników z przepisu.

Przepis na tartę szparagową

- opakowanie ciasta francuskiego (niecałe) lub ciasto kruche jak w tym przepisie (patrz niżej)
- 6 jajek
- 1/2 szklanki śmietanki 30%
- niecały pęczek zielonych szparagów
- ok 60 g surowej, podwędzanej szynki
- tymianek
- sól, pieprz
- oliwa truflowa

Formę do tart wyłożyć ciastem francuskim, ponakłuwać widelcem, podpiec ok 15-20 min w 200C aż się zrumieni. Całe jajka wymieszać ze śmietanką i pokrojoną w paski szynką, posolić niecałą łyżeczkę, trochę popieprzyć. Dodać około łyżeczki suszonego lub świeżego tymianku. Szparagi umyć, odłamać końce, odkroić główki z kawałkiem łodygi (żeby wyglądały dekoracyjnie), a resztę pokroić w niezbyt cienkie plasterki. Plasterki dodać do masy jajecznej, wylać na podpieczone ciasto, na wierzchu ułożyć główki szparagów. Piec ok 25 min w 200C, aż masa się zetnie. Następnie amatorzy oliwy truflowej mogą skropić nią swój kawałek tarty ;-).

Proste, łatwe i przyjemne, a jakie smaczne!

P.S. W tej chwili robię tę tartę  ze spodem z ciasta kruchego jak tutaj. Ciasta wychodzi trochę za dużo jak na taką formę, dzielę więc i resztę zamrażam. Spód podpiekam przez 20 minut w 190 stopniach, a dalej jak powyżej.

 




środa, 25 maja 2011

Szparagi raz jeszcze

Czyli co zrobić ze zdrewniałymi końcówkami szparagów, które odłamaliśmy w poprzednim przepisie. Najprościej chyba zrobić z nich... zupę.

Zupa szparagowa (na 2 osoby)

- kilka ziemniaków
- odłamane końcówki z całego pęczka szparagów
- 1/2 czerwonej cebuli
- kostka rosołowa
- łyżka mascarpone
- tymianek
- sól, pieprz
- ulubiony ser o ostrzejszym smaku
- ew. oliwa truflowa


Cebulę należy drobniutko pokroić i zeszklić na oliwie. Na to wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki, podsmażać chwile, po czym zalać wodą tak, żeby przykryła. Końcówki szparagów okroić z najtwardszych części i obrać. Pokroić na kawałki i wrzucić do zupy. Dodać kostkę rosołową i gotować, aż ziemniaki zmiękną.

Zmiksować dokładnie zupę, dodać łyżkę mascarpone, doprawić solą, pieprzem i tymiankiem do smaku (nie miałam świeżego, więc wrzuciłam suszony). Następnie (niestety) trzeba ją przetrzeć przez sito - inaczej będziemy pluli włóknami ze szparagów dalej, niż widzimy. Jeśli używamy szparagów zielonych, nie ma potrzeby przecierania.

Wyłożyć do miseczek (można dodać grzanki), posypać serem i ew. skropić oliwą truflową. W sam raz na słoneczny (bardzo słoneczny, jak widać na zdjęciu poniżej), ale chłodny dzień ;-).


wtorek, 24 maja 2011

Ach te zachody, te słońc korowody...



Czyli kolejna wizyta nad naszym Bałtykiem. Tym razem w poszukiwaniu drewnianych falochronów.

Falochronów wprawdzie w Jastrzębiej Górze nie znalazłam (ponoć są w Mielnie), ale natura uraczyła mnie przepięknym spektaklem w postaci słońca zachodzącego na bezchmurnym niebie...





I po raz kolejny konstatacja - jeśli polskie morze to TYLKO poza sezonem...