Spis przepisów
wtorek, 21 stycznia 2014
niedziela, 19 stycznia 2014
Pici con ragù
Kolejny weekendowy przepis Jamiego Olivera. To jedyny mężczyzna, który jest w stanie zmusić mnie do zrobienia własnoręcznie makaronu ;-) (na przykład tutaj). Wszystko u niego tak łatwo i szybko wygląda, a potem męcz się, człowieku... No ale efekt smakowy jest murowany. Z estetycznym nieco gorzej, bo do zrobienia cieniutkich niteczek toskańskiego makronu pici potrzeba chyba lat praktyki. Mi wyszły grube kluchy, ale za to z dziurką w środku - więc co do zasady wszystko się zgadzało :-)
Do tego czerwone wino - do takiego dania najlepiej w szklance po nutelli :-).
Pici con ragù (na 4 osoby)
- 500 g mąki pszennej
- 200 ml wody
- oliwa
- 1 czerwona cebula, posiekana
- 2 posiekane ząbki czosnku
- 3 listki laurowe
- 1 gałązka świeżego rozmarynu
- 500 g mielonej wołowiny lub cielęciny
- 4 puszki podłużnych pomidorów (lub własny przecier pomidorowy :-)
- sól morska i świeżo mielony piprz
- kawałek parmezanu
Mąkę wsypać do miski i dolewać po trochu wody, zagniatając, żeby otrzymać zwięzłe ciasto. Posypać mąką stolnicę i wyrabiać ok. 10 minut - i naprawdę trzeba tyle mniej więcej czasu, żeby ciasto zrobiło się miękkie i elastyczne. Potem owinąć folią i wstawić na chwilę do lodówki.
Po wyjęciu z lodówki odrywać małe kawałki i nadziewać na drewniany patyczek, długości ok. 15 cm. Chodzi o to, żeby różnymi metodami (rolując patyczek z ciastem między dłońmi - to moja autorska metoda - lub rozciągając palcami) otrzymać długą, cieniutką (hm, hm) rurkę z dziurką w środku. Potem wyciągnąć patyczek, obracając go wokół osi. Kłaść rurki na stolnicę i zostawić, żeby trochę przeschły.
W dość dużym rondlu rozgrzać łyżkę oliwy, wrzucić posiekaną cebulę i czosnek, dusić na małym ogniu ok. 10 minut. Dodać liście laurowe, całą gałązkę rozmarynu, mielone mięso oraz pomidory. Dokładnie wymieszać i doprowadzić do wrzenia. Zmniejszyć ogień i dusić pod przykryciem 2 godziny. Jeżeli sos zacznie przywierać do dna, dolać trochę gorącej wody i dokładnie wymieszać. Przyprawić solą i pieprzem. Wyjąć liść laurowy i gałązkę rozmarynu.
Wrzucić pici do garnka z osolonym wrzątkiem i gotować około 10-15 minut. Kiedy będzie al dente odcedzić i wymieszać z sosem. Dodać odrobinę oliwy i podawać posypane dużą ilością parmezanu (te grube dżdżownice to właśnie cieniutki makaron pici, jakby kto pytał).
środa, 15 stycznia 2014
Imbirowy napój co działa cuda
Choróbska krążyły wokół, krążyły i w końcu nas też dopadły. Za oknem właśnie pada śnieg i chciałoby się na sanki, a tutaj masz babo placek. Nic z tego. Żeby więc podnieść się z łóżka zanim śnieg się roztopi, leczę się - naturalnie - napojem, który kiedyś próbowałam w jednej z indyjskich restauracji. To była chyba Sadhu Café, ale zabijcie mnie, dziś już nie pamiętam. Grunt, że napój ten to samo zdrowie, smak i co kto tam sobie jeszcze dopisze po przecinku :-).
Napój imbirowy
- łyżeczka świeżego imbiru
- łyżeczka miodu
- łyżka soku z cytryny (lub limonki, jak cytryny w domu akurat jest brak)
- gorąca woda
wtorek, 14 stycznia 2014
Blok Roku 2013?
Hym... hym... Proszę Państwa, ten tego. Zgłosiłam mój blog do konkursu Blog Roku 2013. Zechcecie mnie wesprzeć?
Moja strona w konkursie. Głosowanie zacznie się 30 stycznia o 15.00 - będę Was informować na bieżąco :-)
Moja strona w konkursie. Głosowanie zacznie się 30 stycznia o 15.00 - będę Was informować na bieżąco :-)
niedziela, 12 stycznia 2014
Makaron z sardynkami wg Jamiego Olivera
Za oknem szaro i buro, wszyscy znajomi siedzą w Egipcie, więc i ja zatęskniłam za ciepłymi klimatami. Przeglądając książkę "Włoska wyprawa Jamiego" znalazłam przepis na "jedno z najsłynniejszych dań kuchni sycylijskiej" i od razu wróciły wspomnienia z naszej podróży poślubnej. Samochodem przez cały Półwysep Apeniński z metą na Sycylii w okolicy małego miasteczka Avola... Ech.
Dania tego wprawdzie wtedy nie próbowałam, ale po dzisiejszej degustacji zapewniam, że ma zdecydowanie lokalny, nieco egzotyczny smak. Może jak dla mnie ciut zbyt intensywnie czuć ryby, ale wystarczy nieco zmniejszyć ich ilość. Poza tym - naprawdę znakomite. Aż żal, że nie mogłam sfotografować go tle morza...
Pasta con sarde (na 4 os.)
- oliwa
- 1 duża bulwa kopru włoskiego
- 2 małe cebule
- 1 czubata łyżka utłuczonych nasion kopru włoskiego
- 600 g filetów sardynek (lub około 1 kg sardynek w całości - tak wypatroszonych)
- 4 łyżki orzeszków piniowych
- 2-3 papryczki chili
- 2 łyżki rodzynek
- kieliszek białego wina
- sól morska i czarny pieprze
- 500 g makaronu bucatini, spaghetti lub linguine (miałam tagliatelle i może być :-)
- skórka i sok z 1 cytryny
Na patelnię wlać 6 łyżek oliwy i postawić na ogniu. Wrzucić drobno posiekaną bulwę kopru (delikatne pędy zostawić), drobno posiekaną cebulę, ziarna kopru i drobno posiekaną papryczkę chili. Dusić na małym ogniu ok. 20 minut, żeby warzywa były miękkie, ale niezbyt przyrumienione - w ten sposób oddadzą najwięcej aromatu. Wrzucić połowę sardynek, orzeszki, rodzynki i dobrze wymieszać. Dusić na małym ogniu bez przykrycia jeszcze 10 minut, mieszając co jakiś czas i lekko rozgniatając sardynki, żeby uzyskać gęstą bazę.
Wlać wino i szklankę wody i gotować aż płyn zmniejszy objętość o połowę, następnie zmniejszyć ogień. Przyprawić do smaku, ułożyć pozostałe sardynki ciasno obok siebie skórą do góry i skropić oliwą. Przykryć patelnię i dusić na maleńkim ogniu przez 7-10 minut, czyli przez czas gotowania makaronu. Nie mieszać. Kiedy makaron będzie al dente trzeba go odcedzić i wymieszać z sosem, skrapiając sokiem z cytryny. Na talerzu posypać jeszcze startą skórką z cytryny i pędami kopru. Buonissimo!
piątek, 10 stycznia 2014
Gruszki z imbirem czyli zimowy podwieczorek
Albo drugie śniadanie. Albo kolacja. Co kto woli. U nas sprawdza się jako podwieczorek dla małego A., którego kaprysy jedzeniowe są wszem i wobec znane. Lubię, nie lubię, a gruszki zawsze zjem ;-). Nie wspominając o leczniczych właściwościach imbiru... ale o tym sza, bo wtedy za nic tego nie ruszy.
Gruszki z imbirem
- gruszki
- świeżo tarty imbir
- rodzynki
środa, 1 stycznia 2014
Grzana herbata oraz Szczęśliwego Nowego :-)
Po Sylwestrowych ekscesach zapewne niewiele osób ma ochotę na przykład na grzane wino po długim, noworocznym spacerze... Ale jest na to sposób - przed kominkiem można zasiąść ze szklanką "grzanej" herbaty - czyli herbaty z dodatkiem goździków i pomarańczy. Piliśmy ją kiedyś u kuzynki mojego męża i jest to całkiem niezgorsza alternatywa dla innych ogólnie znanych rozgrzewających napojów :-).
Grzana herbata
- herbata
- pomarańcze
- goździki
- cukier
- ew. cytryna
Pomarańcze wyszorować i sparzyć, pokroić w plasterki. Herbatę zagotować z dodatkiem cukru, pomarańczy i goździków. Można też dodać cytrynę, ale tuż przed podaniem - żeby w trakcie gotowania herbata nie zrobiła się gorzka. Szczęśliwego Nowego Roku!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)


mini.jpg)
mini.jpg)