poniedziałek, 5 marca 2012

Wakacyjna nostalgia...

Za oknami tak jakby wiosna, a jak wiosna to zaraz lato. Zatęskniłam za rzymskimi wakacjami...

To z naszej zeszłorocznej podróży. Osteria na Zatybrzu.


piątek, 2 marca 2012

Domowa pizza

Pizza to według amerykańskich standardów warzywo, więc wiadomo - zdrowa. A domowa to już w ogóle. Chociaż posypuję głowę popiołem, ponieważ tym razem poszłam na łatwiznę i zakupiłam gotowe ciasto. Jakoś nie miałam siły zagniatać własnego, mimo że na pewno byłoby smaczniejsze ;-). Użyłam też pomidorów z puszki (shame on me!). Ale dzięki temu pizzę przygotowałam w 5 minut.

Pizza ze szpinakiem i fetą
  • 3/4 opakowania ciasta na pizzę
  • 1 puszka pomidorów krojonych bez skórki
  • szczypta soli i cukru,
  • oregano i szałwia suszone itp.
  • kilka garści młodego szpinaku
  • 1/2 kostki fety
  • mozzarella (w ilości ulubionej)
  • ziarna słonecznika
  • na sałatkę: roszponka, pomidorki koktajlowe, olej z orzechów włoskich lub oliwa, dobry ocet lub krem balsamiczny
Piekarnik nagrzać na 220 stopni i lekko podpiec spód od pizzy (nie zawsze udaje się dostać specjalną mozzarellę do pizzy, a ta zwykła ma w sobie dużo wody i spód czasem się nie dopieka).
Pomidory wrzucić do garnuszka, gotować aż się zredukują do postaci gęstego sosu, przyprawić solą i cukrem oraz ziołami. Na odrobinie masła zblanszować szpinak. Na suchej patelni uprażyć ziarna słonecznika.
Na lekko podpieczony spód wyłożyć sos, na to mozzarellę, szpinak i pokrojoną w kostkę fetę. Posypać częścią ziaren słonecznika. Pizzę piec jeszcze około 15 minut (obserwując), aż mozzarella się roztopi, a spód dopiecze.
Podawać z sałatką z roszponki i pomidorków, polaną olejem i octem balsamicznym i posypaną resztą ziaren słonecznika.
Lepsza niż w najlepszej pizzerii! A możliwości wariacji są praktycznie nieskończone - można zwykłą margheritę pod koniec pieczenia posypać rukolą, obłożyć plasterkami salami, itd. itp... Mniam.

sobota, 25 lutego 2012

środa, 22 lutego 2012

Soft romantic

Walentynki wprawdzie za nami, ale jak to mówią - miłość należy okazywać co dzień, nie tylko od święta. A niezbitym jej dowodem jest czas, jaki poświęcimy, żeby sprawić przyjemność najbliższej osobie...

Dziś prezentuję zatem ulubioną sałatkę mojego męża. Przepis na nią pochodzi z początków mojego gotowania, więc niestety nie pamiętam kto jest jego autorem. Zmodyfikowałam ją tylko w tym zakresie, że zamiast rodzynek dodaję żurawinę. Wolę ją, ponieważ jest mniej słodka i ma wyraźniejszy smak.

Romantyczna kolacja przy świecach na co dzień? Czemu nie...

Rucola, parmigiano e pinoli
  • kilka garści rukoli
  • parmezan
  • orzeszki pinii (ilość zależy od upodobań i grubości portfela ;-)
  • żurawina suszona (do posypania po wierzchu, znów - według uznania)
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 6 łyżek oliwy
  • 1 łyżeczka miodu
  • sól, pieprz
Rukolę umyć, osuszyć i rozłożyć na talerzach. Posypać orzeszkami pinii i płatkami parmezanu (najlepiej wziąć kawałek sera, krótki ale szeroki nóż i ścinać jak najcieńsze płatki) oraz żurawiną. Z pozostałych składników przygotować sos. Podawać z (grillowaną) bagietką.
Czasu zajęło niewiele, prawda? Ale o tym sza!

sobota, 11 lutego 2012

American pancakes

Czyli jak najprościej sprawić przyjemność mężowi po tygodniu ciężkiej pracy ;-).

American pancakes różnią się od naszych swojskich naleśników - smakiem, grubością i dodatkami. Można użyć różnych (na przykład przepysznej galaretki z czerwonych owoców i jabłek autorstwa cioci z Francji), ale najlepiej pasują do nich dodatki klasyczne - szklanka świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego, syrop klonowy i odrobina masła. Czasem warto sięgnąć po inspiracje za ocean ;-).

American pancakes
na nieduże 2 porcje
  • 125 g mąki
  • szczypta soli i odrobina cukru
  • 1 jajko
  • 1 białko
  • 200 ml mleka
  • 1 łyżka stopionego masła
Do miski przesiać mąkę i sól. Dodać jajko i białko, powoli dolewać mleko, cały czas mieszając. Po dodaniu połowy mleka, dodać stopione masło, cukier, wymieszać i dolać resztę mleka. Odstawić na 1 h. Na patelni teflonowej lekko posmarowanej masłem smażyć niewielkie placki o średnicy ok. 10 cm.

To może na walentynkowe śniadanie?


poniedziałek, 23 stycznia 2012

Moje pyszne "tajskie" krewetki

Wreszcie zdecydowałam się podzielić moim największym sekretem ;-). Jest to przepis na krewetki po "tajsku", który tyle ma wspólnego z ową kuchnią, że do ich przygotowania używam tajskiej pasty Tom Ka, której istotnym składnikiem jest trawa cytrynowa, oraz mleka kokosowego. Cała reszta to moja polska wyobraźnia...



"Tajskie" krewetki

na 2 osoby

  • niecały kilogram nieobranych, gotowanych krewetek (z pewnego źródła ;-)
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • ok. 3 średnich ząbków czosnku
  • kawałek ostrej papryczki (zależy od stopnia ostrości i Waszej na nią tolerancji ;-)
  • 1/2 łyżeczki pasty Tom Ka
  • 100 g białego ryżu (najlepiej jaśminowego)
  • szczypiorek





Krewetki należy pozbawić głów i pancerzyków. Rozciąć je wzdłuż grzbietu i oczyścić z czarnej "nitki" - czyli przewodu pokarmowego. Przyznam się, że nie zawsze to robię - sporo roboty, a krewetki odżywiają się planktonem, więc nie jest to nic szczególnie obrzydliwego.

Do rondelka wsypać ryż, zalać 2/3 puszki mleka kokosowego i odrobiną wody. Posolić. W trakcie gotowania dodaję kilka razy wody tak, żeby ryż wchłonął jej tylko tyle, ile trzeba i jego konsystencja po ugotowaniu pozwalała uformować go na przykład w kształt widoczny na zdjęciu. Na koniec spróbować również, czy jest odpowiednio słony i ewentualnie dosolić.

Na patelni rozgrzać olej i podgrzewać na nim pokrojone drobno 2 ząbki czosnku (nie smażyć). Kiedy czosnek odda aromat, zwiększyć ogień, dodać posiekaną czuszkę i krewetki. Smażyć, aż zredukuje się woda, którą oddadzą krewetki (ale nie za długo, żeby nie zrobiły się twarde). Dodać resztę mleka kokosowego i około pół łyżeczki pasty Tom Ka. Trzeba pamiętać, że jest bardzo ostra i słona, więc lepiej dać mniej i potem dołożyć, niż dać jej za dużo. Na sam koniec wycisnąć na świeżo ząbek czosnku. Jeśli sosu jest za mało, można dodać odrobinę zwykłego mleka lub śmietanki.

Wyłożyć na talerze, formując ryż na przykład za pomocą zwykłej, małej miseczki lub ramekina. Posypać pokrojonym szczypiorkiem.

Kŏr hâi jà-rern aa-hăan! (czyli "smacznego", jak mi się wydaje ;-).