czwartek, 20 czerwca 2013

Sesja

Uff, roboty nawał... Ale udało się gdzieś w międzyczasie "wcisnąć" sesję ciążową mojej koleżanki ;-)

A oto jedno ze zdjęć:



piątek, 12 kwietnia 2013

Fondant au chocolat

Najlepszy sposób, żeby uczcić Dzień Czekolady. Poza tym jak mąż staje w drzwiach z tabliczką gorzkiej 70% kakao, to mu się nie odmawia - zwłaszcza jak samemu jest się w szponach czekoladowego nałogu... :-)

Przepis według Vegazone. Zmniejszyłam ilość składników o 1/3 i wyszły dwie idealne porcje - nie za słodkie, płynące czekoladą, słowem - pycha!

Fondant au chocolat
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 50 g masła
  • 23 g cukru pudru
  • szczypta soli morskiej
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 5 g mąki

...i dużo, dużo truskawek!

Masło z czekoladą rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać szczyptę solu. Jajko i żółtko roztrzepać z cukrem pudrem. Wlać do ciepłej, ale nie gorącej czekolady z masłem, dodać mąkę, wymieszać.




Piekarnik nastawić na 180 stopni bez termoobiegu. Foremki wysmarować masłem i oprószyć kakao. Masę wlać do foremek tak, żeby pomiędzy masą i brzegiem został 1 cm.




Piec między 8 a 10 min, w zależności od wielkości foremek. Znakomity przepis - do przygotowania w 15 minut, po powrocie z pracy albo jak nagle złapie nas ochota na coś słodkiego :-)








środa, 3 kwietnia 2013

Pierwsze urodziny - tort i inne przysmaki

Tak, tak, już rok za nami! Wspaniały, wyjątkowy rok, mimo że nie zdarzyła mi się w nim ani jedna przespana noc... :-)

Taki rok trzeba było porządnie uczcić wielkim tortem. Długo nad nim myślałam, szukałam inspiracji tu i tam (przepis na masę znalazłam na stronie kotlet.tv), aż w końcu powstał - waniliowo-pomarańczowy, delikatny, rozpływający się w ustach i z obowiązkową dla dzieci galaretką... A do tortu galaretkowe misie, zainspirowane przepisem na zakochane żelki - przepis poniżej.



Tort waniliowo-pomarańczowy
  • 3 blaty biszkoptowe
  • mały słoiczek konfitury pomarańczowej
  • sok pomarańczowy do nasączania
  • opakowanie galaretki pomarańczowej
  • 2 budynie waniliowe
  • 3/4 litra mleka
  • 4 łyżki cukru pudru
  • cukier waniliowy
  • 200 g masła
  • 250 ml śmietanki 30%
  • 2 łyżeczki żelatyny
  • lukier plastyczny i pisaki cukrowe

Galaretkę przyrządzić kilka godzin wcześniej zgodnie z przepisem na opakowaniu i wylać do formy na folię przezroczystą. Przed przygotowaniem tortu wyjąć galaretkę z formy i posiekać na desce.


2  budynie przyrządzić zgodnie z przepisem na opakowaniu, używając tylko 3/4 litra mleka. Przestudzić. Wyjęte parę godzin wcześniej z lodówki masło włożyć do miski, dodawać po łyżce przestudzony budyń, cały czas ucierając. Dodać ok. 2 łyżek cukru pudru oraz cukier waniliowy. Gotową masę porządnie schłodzić w lodówce, żeby nie rozpływała się przy nakładaniu.


Na paterę do tortów wyłożyć pierwszy blat i nasączyć go sokiem. Na to dać warstwę dżemu pomarańczowego i warstwę masy. Położyć kolejny blat, nasączyć sokiem, wyłożyć warstwę masy i posiekaną galaretkę. Na wierzch wyłożyć ostatni blat i nasączyć.

Schłodzoną śmietankę 30% ubić z pozostałymi 2 łyżkami cukru pudru i dodać do niej rozpuszczoną w gorącej wodzie żelatynę. Obłożyć bitą śmietaną tort z zewnątrz. Z lukru ulepić figurki, dorysowując im oczy pisakami.


Mój Tata zapytał, gdzie kupiliśmy ten tort - nie wiem wprawdzie, czy mogę to uznać za komplement, ale na podstawie komentarzy pozostałych gości chyba jednak tak :-)

 


Poniższy przepis jest przepisem użytkownika Anyżkowo, na który trafiłam na portalu www.wrzacakuchnia.pl, do którego sama należę ;-). Zamiast serduszek wycięłam  misie.

  
Misiowe żelki
  • 500 ml śmietanki 30%
  • cukier puder do smaku
  • cukier waniliowy
  • odpowiednia ilość żelatyny (10 g, ale trzeba sprawdzić na opakowaniu) 
  • galaretka agrestowa i/lub truskawkowa (albo wiśniowa)


Śmietankę podgrzać w rondelku z cukrem pudrem i cukrem waniliowym, dodać namoczoną żelatynę i wylać do formy na folię przezroczystą, albo inny podkład zapewniający jej łatwe wyjęcie. Uwaga - na dużą formę do ciasta potrzebne będzie więcej śmietanki, 750 ml. Kiedy śmietankowa warstwa zastygnie, wyciąć w niej foremką odpowiednie kształty i wlać w nie przygotowaną i koniecznie przestudzoną galaretkę kolorową. Zostawić do zastygnięcia i kroić na kwadraty.




Jako że ja jestem praktyczna i oszczędna, próbowałam wykorzystać resztę galaretki kolorowej (bo sporo zostało) oraz wycięte misie, robiąc "negatyw", ale niestety galaretka kolorowa jest dużo delikatniejsza od śmietankowej, krawędzie więc wyszły mocno postrzępione - ale galaretki były równie smaczne. Dzieciaki oszalały!



czwartek, 21 marca 2013

Niedzielna kaczka z karmelizowanym ananasem, ziemniakami i wiśniami

I had a dream... Żeby w moim domu w niedzielę zawsze pachniało - pieczonym chlebem, ciastem, albo co najmniej pieczonym kurczakiem... W jedną z ostatnich niedzieli poszłam o krok dalej i zrobiłam pieczoną kaczkę z karmelizowanymi ananasami, ziemniakami i wiśniami ze strony www.kwestiasmaku.pl. No... poezja po prostu :-)

Kaczka z karmelizowanymi ananasami
4 porcje
  • 1 kaczka bez podrobów (ok. 2 kg)
  • 2 łyżeczki mielonej kolendry
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 ananas obrany i pokrojony w plastry
  • brązowy cukier (w przepisie 3/4 szklanki, ale przeraziłam się tą ilością i dałam sporo mniej - ananasy nie skarmelizowały się wprawdzie tak, jak powinny, ale wyrzuty sumienia były mniejsze ;-)
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 5 nasion kardamonu
  • 5 gwiazdek anyżu
  • 1/2 łyżeczki zmielonych goździków (nie dodałam, bo nie przepadam)
  • sok z 1 limonki i ćwiartki limonki do podania
  • 6 ziemniaków (w przepisie 4, ale i 6 było trochę mało)
  • 2/3 szklanki wiśni z kompotu lub mrożonych (ja użyłam wiśni z kompotu od babci ;-)
  • 4 ząbki czosnku w łupinkach
  • skórka starta z 1 pomarańczy
Do rondelka wlać 1/4 szklanki wody, dodać cukier i podgrzewać przez ok. 5 minut, aż cukier się rozpuści. Trzy plastry ananasa zmiksować i dodać tak powstałe puree do rondelka, dodać przyprawy i gotować ok. 20 minut, aż syrop zgęstnieje. Włożyć resztę plastrów przekrojonych na pół, gotować kilka minut aż zmiękną, po czym wyjąć je na talerzyk. Do syropu dodać sok z limonki i jeszcze gotować 10-20 minut aż będzie bardzo gęsty.

Piekarnik nagrzać do 220 stopni. Kaczkę opłukać, osuszyć papierowym ręcznikiem, natrzeć mieszanką kolendry i soli w środku i na zewnątrz, po czym zamknąć wykałaczkami otwór po patroszeniu (zamiast wykałaczek użyłam patyczków do szaszłyków). Ułożyć na kratce (użyłam kratki od mikrofali, co widać na załączonym zdjęciu ;-), wstawić do większej brytfanki i włożyć na 20 minut do pieca - uważać tylko, żeby kaczka nie była za blisko górnej grzałki.





Wyjąć z piekarnika, włożyć do brytfanki, obłożyć ósemkami ziemniaków, wiśniami i czosnkiem w łupinach, posypać skórką pomarańczy. Wstawić do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec 60 minut. Po tym czasie wyjąć kaczkę z piekarnika, odlać część tłuszczu (jeśli zebrało się więcej niż 1/2 szklanki), polać kaczkę połową syropu bez ananasów i wstawić do piekarnika z powrotem na 15 minut. Resztę syropu podgrzać razem z ananasem.




Kaczkę wyjąć z piekarnika, przykryć folią aluminiową i odstawić na 20 minut i dopiero potem pokroić.  W międzyczasie można ziemniaki podpiec w piekarniku, żeby je zrumienić. Pokrojoną kaczkę wyłożyć na talerze wraz z ziemniakami i wiśniami, polać pozostałym syropem i udekorować ćwiartkami limonki.

Przepis może nie należy do najłatwiejszych, ale naprawdę warto pokusić się o jego przygotowanie :-).



sobota, 16 marca 2013

Potrawka z wędzonego łososia

Postanowiłam pójść za ciosem i przygotować kolejne z "rodzinnych" dań. Autorem tego jest moja Mama - a ja przejęłam je po niej i przygotowuję je zawsze wtedy, kiedy mam ochotę na coś szybkiego, prostego i bardzo smacznego.

Potrawka z wędzonego łososia
(na 2 osoby) 
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • ok. 100 g łososia wędzonego na ciepło (mogą być brzuszki)
  • 100 g ryżu jaśminowego
  • sól, pieprz 
  • oliwa 
Marchewki i pietruszkę zetrzeć na grubej tarce. Na patelni rozgrzać trochę oliwy, podsmażyć warzywa, dodać łososia rozdzielonego palcami na mniejsze kawałki. Posolić, popieprzyć do smaku. Podawać z ugotowanym na sypko ryżem jaśminowym. Mniam :-)

piątek, 15 marca 2013

Brutti ma buoni


Dzisiejszy wpis dedykuję J., która zapewne już szczęśliwie wylądowała i właśnie spaceruje po rzymskim bruku. Pamiętaj, że miałaś pozdrowić ode mnie Wieczne Miasto! :-)


Przepis na te ciasteczka już umieszczałam na blogu, ale nie zaszkodzi do niego powrócić, zwłaszcza przed Świętami. Być może przy ucieraniu ciast, mazurków i tak dalej zostaną Wam białka jajek, z którymi nigdy nie wiadomo co zrobić. Przepis ten jest prosty jak piece of cake i być może wejdzie do składu Waszych ulubionych.




Oryginalnie "brzydkie ale dobre" ciasteczka robi się z użyciem mielonych orzechów laskowych, ale równie dobrze smakują po prostu z wiórkami kokosowymi (jak w moim pierwszym przepisie), mielonymi migdałami, orzechami włoskimi (sic!) lub też mieszanką orzechów włoskich i wiórków kokosowych (jak w moim najnowszym wykonaniu, które tu prezentuję). Generalnie zależy od tego co akurat zalega Wam w szafkach :-).

Brutti ma buoni
(przepis na kilkanaście ciasteczek)
  • 3 białka
  • ok. 3 łyżek cukru pudru
  • mielone orzechy włoskie, wiórki kokosowe itp.
Białka ubić z cukrem pudrem na sztywną pianę. Dodać wiórki, orzechy, wymieszać. Przełożyć do rondelka i podgrzewać na niewielkim ogniu aż masa zgęstnieje. Wykładać kleksami na blachę przykrytą papierem do pieczenia. Piec ok. 30 min. w 150 stopniach.