Spis przepisów
sobota, 4 maja 2013
piątek, 12 kwietnia 2013
Fondant au chocolat
Najlepszy sposób, żeby uczcić Dzień Czekolady. Poza tym jak mąż staje w drzwiach z tabliczką gorzkiej 70% kakao, to mu się nie odmawia - zwłaszcza jak samemu jest się w szponach czekoladowego nałogu... :-)
Przepis według Vegazone. Zmniejszyłam ilość składników o 1/3 i wyszły dwie idealne porcje - nie za słodkie, płynące czekoladą, słowem - pycha!
Fondant au chocolat
- 50 g gorzkiej czekolady
- 50 g masła
- 23 g cukru pudru
- szczypta soli morskiej
- 1 jajko
- 1 żółtko
- 5 g mąki
...i dużo, dużo truskawek!
Masło z czekoladą rozpuścić w kąpieli wodnej, dodać szczyptę solu. Jajko i żółtko roztrzepać z cukrem pudrem. Wlać do ciepłej, ale nie gorącej czekolady z masłem, dodać mąkę, wymieszać.
Piekarnik nastawić na 180 stopni bez termoobiegu. Foremki wysmarować masłem i oprószyć kakao. Masę wlać do foremek tak, żeby pomiędzy masą i brzegiem został 1 cm.
Piec między 8 a 10 min, w zależności od wielkości foremek. Znakomity przepis - do przygotowania w 15 minut, po powrocie z pracy albo jak nagle złapie nas ochota na coś słodkiego :-)
środa, 3 kwietnia 2013
Pierwsze urodziny - tort i inne przysmaki
Tak, tak, już rok za nami! Wspaniały, wyjątkowy rok, mimo że nie zdarzyła mi się w nim ani jedna przespana noc... :-)
Taki rok trzeba było porządnie uczcić wielkim tortem. Długo nad nim myślałam, szukałam inspiracji tu i tam (przepis na masę znalazłam na stronie kotlet.tv), aż w końcu powstał - waniliowo-pomarańczowy, delikatny, rozpływający się w ustach i z obowiązkową dla dzieci galaretką... A do tortu galaretkowe misie, zainspirowane przepisem na zakochane żelki - przepis poniżej.
Tort waniliowo-pomarańczowy
- 3 blaty biszkoptowe
- mały słoiczek konfitury pomarańczowej
- sok pomarańczowy do nasączania
- opakowanie galaretki pomarańczowej
- 2 budynie waniliowe
- 3/4 litra mleka
- 4 łyżki cukru pudru
- cukier waniliowy
- 200 g masła
- 250 ml śmietanki 30%
- 2 łyżeczki żelatyny
- lukier plastyczny i pisaki cukrowe
Galaretkę przyrządzić kilka godzin wcześniej zgodnie z przepisem na opakowaniu i wylać do formy na folię przezroczystą. Przed przygotowaniem tortu wyjąć galaretkę z formy i posiekać na desce.
2 budynie przyrządzić zgodnie z przepisem na opakowaniu, używając tylko 3/4 litra mleka. Przestudzić. Wyjęte parę godzin wcześniej z lodówki masło włożyć do miski, dodawać po łyżce przestudzony budyń, cały czas ucierając. Dodać ok. 2 łyżek cukru pudru oraz cukier waniliowy. Gotową masę porządnie schłodzić w lodówce, żeby nie rozpływała się przy nakładaniu.
Na paterę do tortów wyłożyć pierwszy blat i nasączyć go sokiem. Na to dać warstwę dżemu pomarańczowego i warstwę masy. Położyć kolejny blat, nasączyć sokiem, wyłożyć warstwę masy i posiekaną galaretkę. Na wierzch wyłożyć ostatni blat i nasączyć.
Schłodzoną śmietankę 30% ubić z pozostałymi 2 łyżkami cukru pudru i dodać do niej rozpuszczoną w gorącej wodzie żelatynę. Obłożyć bitą śmietaną tort z zewnątrz. Z lukru ulepić figurki, dorysowując im oczy pisakami.
Mój Tata zapytał, gdzie kupiliśmy ten tort - nie wiem wprawdzie, czy mogę to uznać za komplement, ale na podstawie komentarzy pozostałych gości chyba jednak tak :-)
Schłodzoną śmietankę 30% ubić z pozostałymi 2 łyżkami cukru pudru i dodać do niej rozpuszczoną w gorącej wodzie żelatynę. Obłożyć bitą śmietaną tort z zewnątrz. Z lukru ulepić figurki, dorysowując im oczy pisakami.
Mój Tata zapytał, gdzie kupiliśmy ten tort - nie wiem wprawdzie, czy mogę to uznać za komplement, ale na podstawie komentarzy pozostałych gości chyba jednak tak :-)
Poniższy przepis jest przepisem użytkownika Anyżkowo, na który trafiłam na portalu www.wrzacakuchnia.pl, do którego sama należę ;-). Zamiast serduszek wycięłam misie.
Misiowe żelki
- 500 ml śmietanki 30%
- cukier puder do smaku
- cukier waniliowy
- odpowiednia ilość żelatyny (10 g, ale trzeba sprawdzić na opakowaniu)
- galaretka agrestowa i/lub truskawkowa (albo wiśniowa)
Śmietankę podgrzać w rondelku z cukrem pudrem i cukrem waniliowym, dodać namoczoną żelatynę i wylać do formy na folię przezroczystą, albo inny podkład zapewniający jej łatwe wyjęcie. Uwaga - na dużą formę do ciasta potrzebne będzie więcej śmietanki, 750 ml. Kiedy śmietankowa warstwa zastygnie, wyciąć w niej foremką odpowiednie kształty i wlać w nie przygotowaną i koniecznie przestudzoną galaretkę kolorową. Zostawić do zastygnięcia i kroić na kwadraty.
Jako że ja jestem praktyczna i oszczędna, próbowałam wykorzystać resztę galaretki kolorowej (bo sporo zostało) oraz wycięte misie, robiąc "negatyw", ale niestety galaretka kolorowa jest dużo delikatniejsza od śmietankowej, krawędzie więc wyszły mocno postrzępione - ale galaretki były równie smaczne. Dzieciaki oszalały!
czwartek, 21 marca 2013
Niedzielna kaczka z karmelizowanym ananasem, ziemniakami i wiśniami
I had a dream... Żeby w moim domu w niedzielę zawsze pachniało - pieczonym chlebem, ciastem, albo co najmniej pieczonym kurczakiem... W jedną z ostatnich niedzieli poszłam o krok dalej i zrobiłam pieczoną kaczkę z karmelizowanymi ananasami, ziemniakami i wiśniami ze strony www.kwestiasmaku.pl. No... poezja po prostu :-)
Kaczka z karmelizowanymi ananasami
4 porcje
- 1 kaczka bez podrobów (ok. 2 kg)
- 2 łyżeczki mielonej kolendry
- 1 łyżeczka mielonego imbiru
- 2 łyżeczki soli
- 1 ananas obrany i pokrojony w plastry
- brązowy cukier (w przepisie 3/4 szklanki, ale przeraziłam się tą ilością i dałam sporo mniej - ananasy nie skarmelizowały się wprawdzie tak, jak powinny, ale wyrzuty sumienia były mniejsze ;-)
- 1 łyżeczka cynamonu
- 5 nasion kardamonu
- 5 gwiazdek anyżu
- 1/2 łyżeczki zmielonych goździków (nie dodałam, bo nie przepadam)
- sok z 1 limonki i ćwiartki limonki do podania
- 6 ziemniaków (w przepisie 4, ale i 6 było trochę mało)
- 2/3 szklanki wiśni z kompotu lub mrożonych (ja użyłam wiśni z kompotu od babci ;-)
- 4 ząbki czosnku w łupinkach
- skórka starta z 1 pomarańczy
Do rondelka wlać 1/4 szklanki wody, dodać cukier i podgrzewać przez ok. 5 minut, aż cukier się rozpuści. Trzy plastry ananasa zmiksować i dodać tak powstałe puree do rondelka, dodać przyprawy i gotować ok. 20 minut, aż syrop zgęstnieje. Włożyć resztę plastrów przekrojonych na pół, gotować kilka minut aż zmiękną, po czym wyjąć je na talerzyk. Do syropu dodać sok z limonki i jeszcze gotować 10-20 minut aż będzie bardzo gęsty.
Piekarnik nagrzać do 220 stopni. Kaczkę opłukać, osuszyć papierowym ręcznikiem, natrzeć mieszanką kolendry i soli w środku i na zewnątrz, po czym zamknąć wykałaczkami otwór po patroszeniu (zamiast wykałaczek użyłam patyczków do szaszłyków). Ułożyć na kratce (użyłam kratki od mikrofali, co widać na załączonym zdjęciu ;-), wstawić do większej brytfanki i włożyć na 20 minut do pieca - uważać tylko, żeby kaczka nie była za blisko górnej grzałki.
Wyjąć z piekarnika, włożyć do brytfanki, obłożyć ósemkami ziemniaków, wiśniami i czosnkiem w łupinach, posypać skórką pomarańczy. Wstawić do piekarnika, zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec 60 minut. Po tym czasie wyjąć kaczkę z piekarnika, odlać część tłuszczu (jeśli zebrało się więcej niż 1/2 szklanki), polać kaczkę połową syropu bez ananasów i wstawić do piekarnika z powrotem na 15 minut. Resztę syropu podgrzać razem z ananasem.
Kaczkę wyjąć z piekarnika, przykryć folią aluminiową i odstawić na 20 minut i dopiero potem pokroić. W międzyczasie można ziemniaki podpiec w piekarniku, żeby je zrumienić. Pokrojoną kaczkę wyłożyć na talerze wraz z ziemniakami i wiśniami, polać pozostałym syropem i udekorować ćwiartkami limonki.
Przepis może nie należy do najłatwiejszych, ale naprawdę warto pokusić się o jego przygotowanie :-).
sobota, 16 marca 2013
Potrawka z wędzonego łososia
Postanowiłam pójść za ciosem i przygotować kolejne z "rodzinnych" dań. Autorem tego jest moja Mama - a ja przejęłam je po niej i przygotowuję je zawsze wtedy, kiedy mam ochotę na coś szybkiego, prostego i bardzo smacznego.
Potrawka z wędzonego łososia
(na 2 osoby)
- 2 marchewki
- 1 pietruszka
- ok. 100 g łososia wędzonego na ciepło (mogą być brzuszki)
- 100 g ryżu jaśminowego
- sól, pieprz
- oliwa
Marchewki i pietruszkę zetrzeć na grubej tarce. Na patelni rozgrzać trochę oliwy, podsmażyć warzywa, dodać łososia rozdzielonego palcami na mniejsze kawałki. Posolić, popieprzyć do smaku. Podawać z ugotowanym na sypko ryżem jaśminowym. Mniam :-)
piątek, 15 marca 2013
Brutti ma buoni
Dzisiejszy wpis dedykuję J., która zapewne już szczęśliwie wylądowała i właśnie spaceruje po rzymskim bruku. Pamiętaj, że miałaś pozdrowić ode mnie Wieczne Miasto! :-)
Przepis na te ciasteczka już umieszczałam na blogu, ale nie zaszkodzi do niego powrócić, zwłaszcza przed Świętami. Być może przy ucieraniu ciast, mazurków i tak dalej zostaną Wam białka jajek, z którymi nigdy nie wiadomo co zrobić. Przepis ten jest prosty jak piece of cake i być może wejdzie do składu Waszych ulubionych.
Oryginalnie "brzydkie ale dobre" ciasteczka robi się z użyciem mielonych orzechów laskowych, ale równie dobrze smakują po prostu z wiórkami kokosowymi (jak w moim pierwszym przepisie), mielonymi migdałami, orzechami włoskimi (sic!) lub też mieszanką orzechów włoskich i wiórków kokosowych (jak w moim najnowszym wykonaniu, które tu prezentuję). Generalnie zależy od tego co akurat zalega Wam w szafkach :-).
Brutti ma buoni
(przepis na kilkanaście ciasteczek)
- 3 białka
- ok. 3 łyżek cukru pudru
- mielone orzechy włoskie, wiórki kokosowe itp.
wtorek, 12 marca 2013
Fileciki z bananem mojej Babci
Tym razem absolutnie nie pretenduję do autorstwa tej potrawy. Wystąpiłam jedynie w charakterze skromnego dokumentalisty, uwieczniającego kulinarne osiągnięcia mojej Babci (obok mojej Mamy niedoścignionego wzoru w wielu przepisach mojego dzieciństwa). Przy okazji chciałabym podziękować mojej Rodzinie za to, że grzecznie siedziała i czekała aż skończę robić zdjęcia, zanim zabrali się do pałaszowania dzisiejszego obiadu ;-).
Proporcji nie podaję, każdy może sobie dobrać według upodobań i apetytu. Dodam, że przepis (bez sosu) znakomity jest dla dzieci - mój syn zajadał aż mu się uszy trzęsły :-).
Fileciki z kurczaka z bananami
- filety z kurczaka
- banany
- sok i skórka z cytryny
- sól, pieprz, brązowy cukier
- oliwa
- odrobina mąki i masła na zasmażkę
- ew. kostka rosołowa (choć ja nie używam)
Filety z kurczaka umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Podwójną pierś przekroić na pół, po czym kroić cienko wzdłuż - tak, aby otrzymać jak najszersze i jak najdłuższe plastry.
Plastry posolić, popieprzyć. Banana pokroić na trzy części i każdą z nich przekroić wzdłuż na pół. Każdą połówkę zawinąć w filety z kurczaka i związać nitką. Ułożyć w naczyniu i posypać skórką z cytryny.
Na patelni rozgrzać oliwę, podsmażyć "paczuszki" na dużym ogniu, po czym podlać odrobiną wody, przymknąć ogień i przykryć pokrywką, żeby dalej się tylko dusiły.
Na drugiej patelni przygotować zasmażkę, dodać do niej sok z cytryny, skórkę z cytryny i ew. kostkę rosołową. Doprawić do smaku cukrem, a na koniec dodać sos spod filetów.
Podawać z ryżem i sałatką (u nas dziś była tarta marchewka z jabłkiem). Średnio się prezentuje na zdjęciu, więc możecie mi tylko wierzyć na słowo ;-).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)



mini.jpg)

mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)

mini.jpg)
mini.jpg)