Spis przepisów
sobota, 25 lutego 2012
środa, 22 lutego 2012
Soft romantic
Walentynki wprawdzie za nami, ale jak to mówią - miłość należy okazywać co dzień, nie tylko od święta. A niezbitym jej dowodem jest czas, jaki poświęcimy, żeby sprawić przyjemność najbliższej osobie...
Dziś prezentuję zatem ulubioną sałatkę mojego męża. Przepis na nią pochodzi z początków mojego gotowania, więc niestety nie pamiętam kto jest jego autorem. Zmodyfikowałam ją tylko w tym zakresie, że zamiast rodzynek dodaję żurawinę. Wolę ją, ponieważ jest mniej słodka i ma wyraźniejszy smak.
Romantyczna kolacja przy świecach na co dzień? Czemu nie...
Rucola, parmigiano e pinoli
- kilka garści rukoli
- parmezan
- orzeszki pinii (ilość zależy od upodobań i grubości portfela ;-)
- żurawina suszona (do posypania po wierzchu, znów - według uznania)
- 1 łyżeczka musztardy
- 2 łyżki octu balsamicznego
- 6 łyżek oliwy
- 1 łyżeczka miodu
- sól, pieprz
Rukolę umyć, osuszyć i rozłożyć na talerzach. Posypać orzeszkami pinii i płatkami parmezanu (najlepiej wziąć kawałek sera, krótki ale szeroki nóż i ścinać jak najcieńsze płatki) oraz żurawiną. Z pozostałych składników przygotować sos. Podawać z (grillowaną) bagietką.
Czasu zajęło niewiele, prawda? Ale o tym sza!
sobota, 11 lutego 2012
American pancakes
Czyli jak najprościej sprawić przyjemność mężowi po tygodniu ciężkiej pracy ;-).
American pancakes różnią się od naszych swojskich naleśników - smakiem, grubością i dodatkami. Można użyć różnych (na przykład przepysznej galaretki z czerwonych owoców i jabłek autorstwa cioci z Francji), ale najlepiej pasują do nich dodatki klasyczne - szklanka świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego, syrop klonowy i odrobina masła. Czasem warto sięgnąć po inspiracje za ocean ;-).
American pancakes
na nieduże 2 porcje
- 125 g mąki
- szczypta soli i odrobina cukru
- 1 jajko
- 1 białko
- 200 ml mleka
- 1 łyżka stopionego masła
Do miski przesiać mąkę i sól. Dodać jajko i białko, powoli dolewać mleko, cały czas mieszając. Po dodaniu połowy mleka, dodać stopione masło, cukier, wymieszać i dolać resztę mleka. Odstawić na 1 h. Na patelni teflonowej lekko posmarowanej masłem smażyć niewielkie placki o średnicy ok. 10 cm.
To może na walentynkowe śniadanie?
niedziela, 29 stycznia 2012
poniedziałek, 23 stycznia 2012
Moje pyszne "tajskie" krewetki
Wreszcie zdecydowałam się podzielić moim największym sekretem ;-). Jest to przepis na krewetki po "tajsku", który tyle ma wspólnego z ową kuchnią, że do ich przygotowania używam tajskiej pasty Tom Ka, której istotnym składnikiem jest trawa cytrynowa, oraz mleka kokosowego. Cała reszta to moja polska wyobraźnia...
"Tajskie" krewetki
na 2 osoby
- niecały kilogram nieobranych, gotowanych krewetek (z pewnego źródła ;-)
- 1 puszka mleka kokosowego
- ok. 3 średnich ząbków czosnku
- kawałek ostrej papryczki (zależy od stopnia ostrości i Waszej na nią tolerancji ;-)
- 1/2 łyżeczki pasty Tom Ka
- 100 g białego ryżu (najlepiej jaśminowego)
- szczypiorek
Krewetki należy pozbawić głów i pancerzyków. Rozciąć je wzdłuż grzbietu i oczyścić z czarnej "nitki" - czyli przewodu pokarmowego. Przyznam się, że nie zawsze to robię - sporo roboty, a krewetki odżywiają się planktonem, więc nie jest to nic szczególnie obrzydliwego.
Do rondelka wsypać ryż, zalać 2/3 puszki mleka kokosowego i odrobiną wody. Posolić. W trakcie gotowania dodaję kilka razy wody tak, żeby ryż wchłonął jej tylko tyle, ile trzeba i jego konsystencja po ugotowaniu pozwalała uformować go na przykład w kształt widoczny na zdjęciu. Na koniec spróbować również, czy jest odpowiednio słony i ewentualnie dosolić.
Na patelni rozgrzać olej i podgrzewać na nim pokrojone drobno 2 ząbki czosnku (nie smażyć). Kiedy czosnek odda aromat, zwiększyć ogień, dodać posiekaną czuszkę i krewetki. Smażyć, aż zredukuje się woda, którą oddadzą krewetki (ale nie za długo, żeby nie zrobiły się twarde). Dodać resztę mleka kokosowego i około pół łyżeczki pasty Tom Ka. Trzeba pamiętać, że jest bardzo ostra i słona, więc lepiej dać mniej i potem dołożyć, niż dać jej za dużo. Na sam koniec wycisnąć na świeżo ząbek czosnku. Jeśli sosu jest za mało, można dodać odrobinę zwykłego mleka lub śmietanki.
Wyłożyć na talerze, formując ryż na przykład za pomocą zwykłej, małej miseczki lub ramekina. Posypać pokrojonym szczypiorkiem.
Kŏr hâi jà-rern aa-hăan! (czyli "smacznego", jak mi się wydaje ;-).
Do rondelka wsypać ryż, zalać 2/3 puszki mleka kokosowego i odrobiną wody. Posolić. W trakcie gotowania dodaję kilka razy wody tak, żeby ryż wchłonął jej tylko tyle, ile trzeba i jego konsystencja po ugotowaniu pozwalała uformować go na przykład w kształt widoczny na zdjęciu. Na koniec spróbować również, czy jest odpowiednio słony i ewentualnie dosolić.
Na patelni rozgrzać olej i podgrzewać na nim pokrojone drobno 2 ząbki czosnku (nie smażyć). Kiedy czosnek odda aromat, zwiększyć ogień, dodać posiekaną czuszkę i krewetki. Smażyć, aż zredukuje się woda, którą oddadzą krewetki (ale nie za długo, żeby nie zrobiły się twarde). Dodać resztę mleka kokosowego i około pół łyżeczki pasty Tom Ka. Trzeba pamiętać, że jest bardzo ostra i słona, więc lepiej dać mniej i potem dołożyć, niż dać jej za dużo. Na sam koniec wycisnąć na świeżo ząbek czosnku. Jeśli sosu jest za mało, można dodać odrobinę zwykłego mleka lub śmietanki.
Wyłożyć na talerze, formując ryż na przykład za pomocą zwykłej, małej miseczki lub ramekina. Posypać pokrojonym szczypiorkiem.
Kŏr hâi jà-rern aa-hăan! (czyli "smacznego", jak mi się wydaje ;-).
czwartek, 12 stycznia 2012
niedziela, 8 stycznia 2012
Gnocchi z kurczakiem i szałwią w kremowym sosie
Trzydniowy weekend nas zaskoczył - w niedzielę też trzeba przygotować obiad, o czym zupełnie zapomnieliśmy. Zajęłam się więc szperaniem w lodówce w poszukiwaniu czegoś, co nadawałoby się na niedzielny obiad z prawdziwego zdarzenia i chwila natchnienia naprowadziła mnie na całkiem niezły pomysł (nieskromnie i nieobiektywnie powiem, że było przepysznie ;-). Przy okazji dziękuję Św. Mikołajowi za silikonową stolnicę - nie musiałam skrobać blatu po przygotowywaniu gnocchi ;-).
Na 2 (głodne) osoby:
Ugotowane ziemniaki przecisnąć przez praskę, dodać trochę soli, jajko i tyle mąki, ile trzeba, żeby osiągnąć odpowiednią konsystencję. Uformować wałeczki, pociąć je na równych rozmiarów gnocchi. Wrzucać na gotującą się wodę i wyjmować na durszlak. Można spokojnie przygotować je wcześniej. Ja zawsze robię trochę więcej i resztę zamrażam - przydaje się, kiedy człowiek nie ma czasu, siły, albo pomysłu na obiad.
Kurczaka wrzucić na rozgrzaną patelnię teflonową (bez tłuszczu, wystarczy oliwa, w której się marynował). Podsmażyć, dodać pokrojoną w paseczki surową szynkę, smażyć jeszcze chwilę, dodać mascarpone. Kiedy się rozpuści, rozrzedzić sos trochę mlekiem i/lub śmietanką.
Na drugiej patelni rozgrzać odrobinę masła z oliwą i podsmażyć na chrupko listki szałwii, po czym wrzucić gnocchi i lekko podsmażyć. Podawać z sosem, odrobiną tartego sera na wierzchu, posypane świeżo mielonym pieprzem. Jak wyżej wspomniałam - delizioso!

Na 2 (głodne) osoby:
- 3 średnie ziemniaki (tak mniej więcej - ugotowaliśmy za dużo dla gości w piątek)
- 1 jajko
- mąka
- pół piersi z kurczaka (zamrożone po przygotowywaniu jakiejś chińszczyzny)
- suszona szałwia i suszony rozmaryn
- 4 plasterki surowej, wędzonej szynki szwarzwaldzkiej (zawsze się w lodówce przyda)
- 2 łyżki mascarpone
- mleko i/lub śmietanka 12% (jeśli akurat była do czegoś używana i trochę zostało)
- kilka listków świeżej szałwii (zawsze zamrażam na zimę)
- masło, oliwa
- świeżo starty parmezan lub pecorino
- sól, świeżo mielony pieprz
Ugotowane ziemniaki przecisnąć przez praskę, dodać trochę soli, jajko i tyle mąki, ile trzeba, żeby osiągnąć odpowiednią konsystencję. Uformować wałeczki, pociąć je na równych rozmiarów gnocchi. Wrzucać na gotującą się wodę i wyjmować na durszlak. Można spokojnie przygotować je wcześniej. Ja zawsze robię trochę więcej i resztę zamrażam - przydaje się, kiedy człowiek nie ma czasu, siły, albo pomysłu na obiad.
Kurczaka wrzucić na rozgrzaną patelnię teflonową (bez tłuszczu, wystarczy oliwa, w której się marynował). Podsmażyć, dodać pokrojoną w paseczki surową szynkę, smażyć jeszcze chwilę, dodać mascarpone. Kiedy się rozpuści, rozrzedzić sos trochę mlekiem i/lub śmietanką.
Na drugiej patelni rozgrzać odrobinę masła z oliwą i podsmażyć na chrupko listki szałwii, po czym wrzucić gnocchi i lekko podsmażyć. Podawać z sosem, odrobiną tartego sera na wierzchu, posypane świeżo mielonym pieprzem. Jak wyżej wspomniałam - delizioso!

Subskrybuj:
Posty (Atom)

mini.jpg)
mini.jpg)
mini.jpg)

