Spis przepisów
czwartek, 31 marca 2011
środa, 16 marca 2011
Lazurowe Wybrzeże
Jak widać zima nie chce dać się przepędzić... Potraktujmy ją więc południowym słońcem!



Czyli ciągiem dalszym wakacyjnych wspomnień. Po Nicei - przejazd przez całe Lazurowe Wybrzeże z plażowaniem w Antibes i wieczornym spacerem po St. Tropez. Jak widać na załączonym obrazku, żandarm wiecznie żywy ;-)

Dla podróżujących po Francji mam jedną radę. ZAWSZE zgłaszajcie się do hotelu przed godziną 10.00 wieczorem. Mieszkając zawsze u znajomych, nie uświadamiałam sobie tej konieczności i dzięki mojej przezorności stanęliśmy twarzą w twarz z wizją całonocnej jazdy krętą drogą Napoleona przez góry ku Paryżowi, jako że wszystkie hotele we Frejus i Grasse były zamknięte. Pewien concierge, który odebrał domofon, odparł zaspanym głosem: "Madame, przecież jest noc! Czego pani szuka w hotelu?". W końcu (cudem!) znaleźliśmy nocleg, ale... o tym następnym razem.
Wieczór w porcie St. Tropez.

Dla podróżujących po Francji mam jedną radę. ZAWSZE zgłaszajcie się do hotelu przed godziną 10.00 wieczorem. Mieszkając zawsze u znajomych, nie uświadamiałam sobie tej konieczności i dzięki mojej przezorności stanęliśmy twarzą w twarz z wizją całonocnej jazdy krętą drogą Napoleona przez góry ku Paryżowi, jako że wszystkie hotele we Frejus i Grasse były zamknięte. Pewien concierge, który odebrał domofon, odparł zaspanym głosem: "Madame, przecież jest noc! Czego pani szuka w hotelu?". W końcu (cudem!) znaleźliśmy nocleg, ale... o tym następnym razem.
Wieczór w porcie St. Tropez.

Noc w Port-Grimaud, francuskiej mini-Wenecji, zbudowanej od podstaw w latach sześćdziesiątych. Na zdjęciu uwieczniłam jedyną część miasteczka, w której widać było jakieś żywe dusze. Jednak wrześniowe noce to nie to samo co upalne, sierpniowe wieczory, przyciągające tłumy beztroskich turystów...
niedziela, 13 marca 2011
czwartek, 10 marca 2011
Tilt-shift
czwartek, 3 marca 2011
Pączkowe wyzwanie
Po raz pierwszy w życiu postanowiłam się z nim zmierzyć ;-). Przepis pochodzi ze strony www.kwestiasmaku.com (zmniejszyłam ilość składników o połowę, a drożdże świeże zastąpiłam suchymi).

Pączki
25 g świeżych drożdży
1/2 szklanki ciepłego mleka
1 łyżeczka cukru
275 g mąki
2 żółtka
1 jajko
4 łyżki cukru wanilinowego
1 łyżeczka soli
34 g masła
konfitura
olej do smażenia
cukier puder
Drożdże rozrobić w 1/4 szklanki mleka z łyżką mąki i łyżeczką cukru. Zostawić do wyrośnięcia na 15-20 min. Jajka utrzeć z cukrem wanilinowym. Mąkę przesiać do miski, dodać sól, rozrobione drożdże i resztę mleka. Wymieszać, dodać ubite jajka i wyrabiać 15 min (poszłam na łatwiznę i użyłam miksera z końcówkami w kształcie haków). Potem dodać roztopione masło i wyrabiać jeszcze 5 min.
Odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1,5 h. Wyłożyć na stolnicę, rozwałkować na grubość 1 cm i wykroić szklanką parzystą liczbę kółek. Na jednym kółku układać konfiturę, przykrywać drugim i sklejać. Zostawić do wyrośnięcia na 1/2 h, potem odwrócić na drugą stronę i zostawić na kolejne 1/2 h. Smażyć w głębokim oleju po ok. 1 min z każdej strony (najpierw go mocno rozgrzać, a po wrzuceniu pączków zmniejszyć temperaturę). Na koniec posypać cukrem pudrem, albo posmarować przygotowanym lukrem.
Muszę powiedzieć, że były ABSOLUTNIE PYSZNE, choć przyznam się, że niektóre trochę przypaliłam... Tak to jest, jak się robi coś po raz pierwszy. Ale dobrą stroną całego przedsięwzięcia jest to, że pieniędzy w tym roku na pewno nam nie zabraknie ;-)

Pączki
25 g świeżych drożdży
1/2 szklanki ciepłego mleka
1 łyżeczka cukru
275 g mąki
2 żółtka
1 jajko
4 łyżki cukru wanilinowego
1 łyżeczka soli
34 g masła
konfitura
olej do smażenia
cukier puder
Drożdże rozrobić w 1/4 szklanki mleka z łyżką mąki i łyżeczką cukru. Zostawić do wyrośnięcia na 15-20 min. Jajka utrzeć z cukrem wanilinowym. Mąkę przesiać do miski, dodać sól, rozrobione drożdże i resztę mleka. Wymieszać, dodać ubite jajka i wyrabiać 15 min (poszłam na łatwiznę i użyłam miksera z końcówkami w kształcie haków). Potem dodać roztopione masło i wyrabiać jeszcze 5 min.
Odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1,5 h. Wyłożyć na stolnicę, rozwałkować na grubość 1 cm i wykroić szklanką parzystą liczbę kółek. Na jednym kółku układać konfiturę, przykrywać drugim i sklejać. Zostawić do wyrośnięcia na 1/2 h, potem odwrócić na drugą stronę i zostawić na kolejne 1/2 h. Smażyć w głębokim oleju po ok. 1 min z każdej strony (najpierw go mocno rozgrzać, a po wrzuceniu pączków zmniejszyć temperaturę). Na koniec posypać cukrem pudrem, albo posmarować przygotowanym lukrem.
Muszę powiedzieć, że były ABSOLUTNIE PYSZNE, choć przyznam się, że niektóre trochę przypaliłam... Tak to jest, jak się robi coś po raz pierwszy. Ale dobrą stroną całego przedsięwzięcia jest to, że pieniędzy w tym roku na pewno nam nie zabraknie ;-)
piątek, 25 lutego 2011
Na smutek - szarlotka
Zapachniało mi dziś pieczonymi jabłkami, wyciągnęłam więc co miałam w lodówce, połączyłam kilka przepisów, użyłam trochę własnej wyobraźni i... wyszła szarlotka, której połowa znikła zaraz po upieczeniu ;-)
Szarlotka waniliowo-orzechowa
120 g masła
170 g mąki
2 żółtka
70 g cukru pudru + odrobina
6 jabłek
cukier waniliowy
cukier trzcinowy
białka jajek
2 łyżki budyniu waniliowego
4 łyżki mielonych orzechów włoskich
Z mąki, cukru, masła i żółtek zagnieść ciasto i wstawić do lodówki (wystarczy na kilkanaście minut). W międzyczasie nagrzać piekarnik do 200 stopni. Ciastem wyłożyć formę do pieczenia tart (np. taką z Ikei) i wstawić do piekarnika na około 15 minut (powinno się lekko przyrumienić).
W tym czasie jabłka obrać, 4 sztuki pokroić na 3 plastry (środkowy z gniazdem nasiennym). 2 jabłka oraz pozostałe po krojeniu środkowe plastry zetrzeć na drobnej tarce i poddusić w rondelku z cukrem trzcinowym (do smaku) i cukrem waniliowym. Półokrągłe kawałki jabłek drobno ponacinać (ułożyć z dwóch stron wykałaczki albo drewienka do szaszłyków, żeby nie przeciąć do końca).
Ubić pianę z białek, pod koniec dodając budyń, cukier puder i mielone orzechy. Podpieczone ciasto wyjąć, rozłożyć na nim warstwę masy jabłkowej, na tym ułożyć ponacinane jabłka a przestrzeń między nimi wypełnić masą z białek. Piec około 30 minut w 180 stopniach, aż jabłka zmiękną.
czwartek, 24 lutego 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)






