wtorek, 16 listopada 2010

Sesja ciążowa





Za mną wielka próba - prawdziwa sesja! Wprawdzie nie w studio i z pożyczonymi lampami, ale przygoda była nie mniej ekscytująca. Zabrałam ze sobą torbę z gadżetami, drugą przynieśli moi modele i zaczęła się zabawa. Zdjęć wyszło koło 200, a poniżej - kilka wybranych ujęć.








piątek, 12 listopada 2010

Nasz dzisiejszy poranny gość



Dziś rano sąsiadka obudziła mnie telefonem z informacją, że na naszym orzechu siedzi wiewiórka i wcina orzechy. Już chcieliśmy złodziejkę pogonić, ale taka była śliczna, że odżałowaliśmy tych kilka, które jeszcze nie spadły na ziemię. No ale przy okazji upewniliśmy się, że straż sąsiedzka działa ;-)








piątek, 5 listopada 2010

Włoskie cuda...

... motoryzacji. Gdy u nas rodzime maluchy poznikały z ulic, na bruku włoskich miast i miasteczek fiaty wciąż pysznią się zadbanym lakierem i chromowanymi klamkami. Nic dziwnego, to w końcu samochód kultowy...








A jeśli ktoś woli inną formę przemieszczania się, to proszę bardzo...


wtorek, 26 października 2010

Galaretka jabłkowa

Ile razy zdarzało się, że otwierałam lodówkę, a tam góra jabłek... Trochę od kogoś się dostało, parę się kupiło, zapomniawszy, że się dostało, i tak dalej. Nie mówiąc już o naszej własnej jabłonce, która co dwa lata raczy nas ich niezmierzoną ilością. Człowiek stawał i drapał się w głowę - co z nimi zrobić?

No cóż - teraz już wiem i przedstawiam poniżej moją własną, zmodyfikowaną wersję galaretki jabłkowej.



Galaretka jabłkowa
jabłka
cytryna
przyprawy
cukier
gaza

Jabłka należy pokroić na kawałki razem ze skórką i pestkami, wrzucić do garnka, zalać wodą tak, żeby ledwie je przykryła, dodać sok z połowy cytryny (zależy od ilości jabłek) i gotować ok. 20 min, aż staną się miękkie. Dużą miskę obwiązać gazą, na którą należy wyłożyć ugotowane jabłka i przelać sok. Odstawić na ok. 12 godzin, nie odciskać. Powstały sok przelać do garnka i dodać 300 g cukru na każde 400 ml soku. Gotować z dodatkiem przypraw (np. kardamonu, anyżu, skórki cytrynowej, cynamonu, goździków) i soku z cytryny, aż kropla wylana na talerzyk zastygnie. Przelać do słoiczków i pasteryzować. Uwaga - bardzo słodkie! Może to i dobrze, że tak niewiele wychodzi...

P.S. Tak sobie pomyślałam, że skoro takie słodkie, to można dać mniej cukru - za to dodać trochę cukru żelującego. Aha, i do mojej galaretki dodałam kilka gruszek.


czwartek, 21 października 2010

Morze...




Tym razem nasze, Bałtyckie. Jesienią niełatwo mu dorównać. Kiedy skończy się tłok na plażach, pustoszeją smażalnie, a budy z pamiątkami wyprowadzają się do Zakopanego, Bałtyk nabiera szlachetności, przyjmuje chłodne, eleganckie barwy i przyciąga tych, którzy chcą słuchać tylko szumu jego fal.




Wśród wielbicieli Bałtku poza sezonem jesteśmy i my, zwłaszcza A. Jak tylko nadarza się okazja i jesteśmy gdzieś bliżej wybrzeża, nie ma mowy, żeby ją przepuścić. Chociażby i o zachodzie słońca, z rękami wciśniętymi mocno w kieszenie, stawiając czoła lodowatej bryzie...






poniedziałek, 18 października 2010

Świt na Warmii



Trochę gorąco się tu zrobiło, więc czas na chwilę ochłody. Warmiński świt: -5 stopni, wokół jak okiem sięgnąć biel. I zapierający dech w piersiach wschód słońca. Warto wcześnie wstać!










Warmińska wierzba, dziś w zupełnie innej postaci.




W drodze do Elbląga - jezioro Narie.


niedziela, 17 października 2010

Włoskie miasteczka


Włoskie miasteczka... Każde inne, a jednak wszystkie do siebie podobne. Zbudowane z kamienia na wzgórzach, z których rozciąga się widok na okalające je winnice.

Tym razem z rozmysłem wybraliśmy się w okolice, znajdujące się daleko od najsłynniejszych, opisywanych w przewodniku miasteczek - Sieny, Montepulciano, Pienzy...




Chcieliśmy poznać "inne Włochy", miejsca w których nie kręcą się tłumy turystów. Okazało się, że nawet w tak małych miasteczkach znajdują się znakomicie funkcjonujące punkty informacji turystycznej, zachęcające do zwiedzania. I nawet w malutkim Suvereto usłyszeliśmy język polski...




Massa Maritima.










Campiglia Maritima.